Spółka zapowiada rewolucję na rynku diagnostyki laboratoryjnej
Nowe urządzenia do badania krwi ma przynieść spółce grube miliardy.
Analizator krwi Cormaya w każdym dobrym gabinecie lekarskim. I to na świecie. Taką wizję snuje Tomasz Tuora, prezes spółki zajmującej się dotychczas produkcją odczynników i aparatów do diagnostyki. Zapewnia, że trafił na technologię, który zrewolucjonizuje międzynarodowy rynek diagnostyki medycznej. W styczniu Cormay zakupił od polskich naukowców prawa do technologii.
— Dzięki niej stworzymy analizatory do krwi, które każdy lekarz będzie mógł wstawić do gabinetu — tłumaczy Tomasz Tuora, prezes PZ Cormay.
Trzy w jednym
Urządzenie będzie w stanie wykonywać badania krwi z zakresu biochemii, immunologii, biologii molekularnej-badań genetycznych. To 85 proc. wykonywanych obecnie badań laboratoryjnych.
— Nawet w warunkach pozalabolatoryjnych, np. w gabinecie lekarskim lub nawet w domu, będzie można przeprowadzić badanie krwi —mówi Tomasz Tuora.
Wyniki będą nie tylko dostępne od ręki, ale mają być dokładniejsze, a badanie mniej inwazyjne.
— Z jednej kropli krwi będzie można zrobić nawet kilkadziesiąt badań. Sprzęt ten będzie podstawowym wyposażeniem każdego gabinetu —uważa Tomasz Tuora.
Kliniki przekonać mają mniejsze koszty, bo przeprowadzenie badań ma być znacznie tańsze. Dla pacjenta, oprócz dokładniejszych badań, oznaczać będzie oszczędność czasu, bo w ramach jednej wizyty otrzymają trzy w jednym: konsultację lekarza, badanie i jego analizę.
— Dla całej branży to kamień milowy i rewolucja podobna do tej, która nastąpiła w telekomunikacji, gdy pojawiły się komórki — obrazuje prezes Tuora.
Rejestracja w toku
Inwestorów przekonać mają liczby. Jak podaje firma badawcza Boston Biomedical Consultants cały rynek diagnostyki laboratoryjnej, wyceniany jest na 42 mld USD, a do końca 2015 r. ma urosnąć do 50 mld USD. Cormay ma chrapkę na część tego tortu.
— Nasz udział w rynku, dzięki nowej technologii, będzie dynamicznie rósł — mówi prezes.
Na początku ma to być kilka procent, ale jeśli znajdzie się duża międzynarodowa firma z branży z rozwiniętą siecią sprzedaży i dystrybucji (np. GE, Siemens czy Philips), Cormay — po podpisaniu umowy licencyjnej z koncernem — ma ambicje zgarnąć nawet kilkanaście procent rynku. Jeśli rynek urośnie do prognozowanych 50 mld USD, a Cormay zgarnie na początek 5 proc. do kasy spółki wpłynie około 2,5 mld USD, czyli 6,6 mld zł. Kiedy można oczekiwać pierwszych zysków?
— W tej chwili kończymy proces rejestracji patentowej, która zasięgiem obejmie 142 kraje m. in. wszystkie kraje OECD. W przyszłym roku powstanie prototyp urządzenia, więc sprzedaż powinna ruszyć w 2013 r. — przewiduje Tomasz Tuora.
Na pierwszy ogień pójdą największe rynki, czyli Chiny, USA, UE i Japonia.
Jeśli Cormayowi uda się nowy biznes, obecna działalność może okazać się poboczną.
Kluczowa umowa
Według Andrzeja Czerneckiego, twórcy sukcesu HTL Strefy, Cormay podpisując umowę licencyjną z dużym, międzynarodowym koncernem mógłby zażądać wyłączności dostaw odczynników i innych materiałów zużywalnych.
— To gwarancja stałych i pewnych przychodów — dodaje Andrzej Czernecki.
Nie może jednak na nich zarabiać zbyt dużo, bo oznaczać to będzie klęskę nowego analizatora krwi.
— Jeśli będzie zużywał ich dużo, koszt jego utrzymania będzie zbyt wysoki i nie wszystkim będzie się opłacał jego zakup —uważa Andrzej Czernecki.
Zgadza się, że jedynym wyjściem, aby pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, jest umowa z dużym międzynarodowym koncernem.
— Inaczej Cormay musiałby znaleźć niszę, bo konkurencja — bez zaplecza — z największymi na rynku mogłaby okazać się zabójcza — mówi Andrzej Czernecki.
Cormay zakończył ubiegły rok 62 mln zł przychodów i 6 mln zł zysku netto. Prezes Tuora dodaje, że zarząd jest zadowolony z wyników pierwszego kwartału.