Crash testy w Koninie

Małgorzata Grzegorczyk
25-10-2010, 00:00

Słup przyszłości. Nie zabija, nie daje się obkleić ogłoszeniami ani zamazać graffiti. Wyprodukują go Polacy.

Europoles: po fabryce za 200 mln zł pora na centrum RD i lakiernię

Słup przyszłości. Nie zabija, nie daje się obkleić ogłoszeniami ani zamazać graffiti. Wyprodukują go Polacy.

Niewiele osób wie, co można zrobić ze zwykłym przydrożnym słupem. Ekspertami są ludzie z Europoles, firmy ze 120-letnią tradycją produkującej słupy, maszty i wieże z betonu, stali czy tworzywa sztucznego wzmacnianego włóknem szklanym.

Nie tylko stoi

— Chcemy zrobić ze słupa coś więcej niż tylko słup. Zastosowań dla niego jest co najmniej kilkanaście, od funkcji informacyjno-ostrzegawczej (pogoda, korki, itp.), przez "tankowanie" pojazdów na prąd, po miejsca, w których montuje się czujniki dla sportowców biorących udział w biegach — opowiada Zbigniew Woźniak, prezes polskiej spółki Europoles.

Firmie zależy, nam też, by słup służył bezpieczeństwu, a nie zabijał, jak dziś.

— Chodzi o to, by nie oddawał energii uderzenia samochodu. Udało mi się przekonać władze spółki, żeby koncern Europoles uruchomił centrum badawczo-rozwojowe w Polsce, a nie np. w Austrii czy Niemczech. W naszej fabryce w Koninie będziemy robić crash testy, czyli tor badania bezpieczeństwa biernego konstrukcji słupowych — mówi Zbigniew Woźniak.

Dlatego w przyszłym roku firma uruchomi tu centrum badawcze zatrudniające 30 osób. Za kilka miesięcy rozpocznie jeszcze jedną inwestycję — budowę lakierni.

— Tu także będziemy wprowadzać nowe technologie. Dzięki temu będziemy produkować słupy, na których nie można naklejać ogłoszeń lub robić graffiti. Te dwa projekty będą kosztować 15-16 mln zł — mówi Zbigniew Woźniak.

Rozkręcają się

Największe inwestycje w Polsce firma ma już za sobą. W kwietniu otworzyła wartą 200 mln zł fabrykę. Dziś pracuje tu ponad 80 osób, po następnym etapie inwestycji będzie 130, a docelowo prawie 200. Fabryka produkuje w technologii spawania laserowego na razie mniejsze słupy oświetleniowe (do 14 m). Powstaje ich 600 sztuk dziennie, czyli 120 tys. rocznie.

— Docelowo chcemy mieć wydajność na poziomie 200 tys. słupów. Od stycznia dołożymy jeszcze jedną zmianę, czyli około 20 pracowników — zapowiada prezes Woźniak.

Liczą na więcej

Ponad 80 proc. produkcji trafia na eksport: do Europy Zachodniej, Skandynawii, na Cypr, do krajów nadbałtyckich oraz — ostatnio — także do Rosji. W Polsce Europoles wystartował w licznych przetargach i liczy, że wkrótce zaowocuje to kontraktami.

— Nie jesteśmy producentem z dolnej półki cenowej, ale mamy nadzieję, że polscy odbiorcy przekonają się, że nie tylko cena się liczy — twierdzi szef Europoles.

Właśnie dlatego firma otworzy centrum edukacji o słupach. Będzie tu zapraszać klientów i kontrahentów z całej Europy. Chce im pokazać, co można zrobić ze słupem.

Firma zapowiada kolejne inwestycje. Miejsca nie brakuje, bo Europoles jest właścicielem 14-hektarowej działki.

Europoles działa w Polsce od 12 lat, wybudował tu 600 wież antenowych dla firm telekomunikacyjnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Crash testy w Koninie