Crowdfunding dla bezdomnych

HundUp pomaga darczyńcom przekazywać pieniądze ludziom w życiowym dołku

Jedni dają ryby, inni motywują i wyposażają w wędki, większość przechodzi obojętnie. W San Francisco, mekce nowych technologii i mieście naszpikowanym start-upami, działa portal zwany „Kickstarterem dla bezdomnych”.

SPECJALISTKA PREZYDENTA: Rose Broome, współzałożycielka i prezeska start-upu HandUp, pracowała m.in. jako data manager podczas kampanii prezydenckiej Baracka Obamy w 2008 r. Teraz stara się wykorzystać smartfony w pracy z bezdomnymi. [FOT. HANDUP]
SPECJALISTKA PREZYDENTA: Rose Broome, współzałożycielka i prezeska start-upu HandUp, pracowała m.in. jako data manager podczas kampanii prezydenckiej Baracka Obamy w 2008 r. Teraz stara się wykorzystać smartfony w pracy z bezdomnymi. [FOT. HANDUP]
None
None

HandUp jest start-upem z misją społeczną — zapewniają twórcy, którzy współpracują w kalifornijskiej metropolii z szanowanymi organizacjami pomagającymi osobom bezdomnym. Portal chce wyjść poza miasto — do Nowego Jorku, Waszyngtonu i innych miejsc, w których populacja bezdomnych jest wysoka bądź drastycznie rośnie. Zadanie wydaje się niewykonalne, ale pięcioosobowy skład HandUp radzi sobie na rynku start-upów świetnie.

Blog technologiczny Digits donosi, że mała firma pozyskała 850 tys. USD na dalszy rozwój swojej aplikacji. W chciwym świecie nastawionym na zysk znaleźli się tacy, którzy wyłożyli pieniądze — fundusze inwestycyjne, aniołowie biznesu i inkubatory przedsiębiorczości. W projekt crowdfundingu dla bezdomnych zaangażowane są osoby, które pracują z wykluczonymi społecznie w schroniskach. Pomagają im tworzyć profile na HandUp. Dzięki nim bezdomni mogą pokazać, czego naprawdę potrzebują.

Pracownicy ośrodków pomocy dbają też o to, żeby pieniądze były wydawane zgodnie z przeznaczeniem. HandUp generuje też przychody na pokrycie m.in. opłat transakcyjnych. Każda osoba wpłacająca pieniądze może dobrowolnie przekazać dodatkową kwotę, która zasili portal. Jeśli tego nie zrobi, cała kwota trafia bezpośrednio do osoby potrzebującej. Profile zakładają różni ludzie. Niektórzy mieli w życiu pecha, inni sami wpakowali się w kłopoty. Są tacy, przed którymi jeszcze długa droga, by wyjść z tarapatów, i ludzie na ostatniej prostej do samodzielności.

Lee wyszedł z nałogu i 10 lat jest czysty. Zbiera na pick-upa, bo chce założyć mały biznes w branży recyklingu. Jeff, który gra na flecie, prosi o sfinansowanie sztucznej szczęki, a Rosaura szuka funduszy na ubrania dla syna i siebie. Na bruku wylądowali ludzie młodzi i starsi, pracownicy fizyczni i umysłowi, nawet menedżerowie czy studenci. Potknięcie może zdarzyć się każdemu, ale nie wszystkim udaje się zachęcić ofiarodawców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane