Nie ma powodów, by cukier drożał — co do tego zgodni są plantatorzy buraka i producenci żywności. Ale drożeje.
— W ostatnich dniach nagle ceny w cukrowniach wzrosły o ponad 10 proc. Co ciekawe, dzwoniliśmy do kilku i podwyżkę wprowadziły wszystkie. Śledzimy na bieżąco informacje o sytuacji w branży — nic nie wskazuje na to, że zaczyna brakować surowca, zbiory się nie udały czy nagle drastycznie wzrosło zapotrzebowanie. Nie spodziewaliśmy się więc podwyżki. Dla przedsiębiorcy średniej wielkości taka zmiana jest wyzwaniem — mówi Jan Maciuba, prezes bydgoskiego Ako, produkującego m.in. mieszanki cukiernicze, ciastkarskie oraz koncentraty lodów i mrożonych deserów, wielokrotnego zdobywcy tytułu Gazeli Biznesu.
Światowy trend
Zdziwieni są też plantatorzy. Ostatnie dane z cukrowni pochodzą z czerwca, kiedy średnia cena za tonę wynosiła 442 EUR, wobec 443 EUR miesiąc wcześniej.
— Podaż buraków będzie olbrzymia, więc dużo będzie również cukru. Jako przedstawiciel plantatorów nie widzę zatem podstaw do podwyżek. Skoczyły natomiast ceny na giełdach światowych, również cukru trzcinowego, co może być impulsem do podniesienia cen w kraju — twierdzi Kazimierz Kobza, dyrektor Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego. O tendencjach światowych mówi też Sandra Malinowska, rzecznik prasowy Krajowej Spółki Cukrowej.
— Potwierdzamy tendencję wzrostową cen cukru spowodowaną głównie sytuacją popytowo-podażową. Dotyczy to wyłącznie sprzedaży bieżącej, a nie kontraktów rocznych, zawieranych w trakcie sezonu. Sytuację spowodowały niższa od zakładanej produkcja cukru w całej Europie w obecnym sezonie oraz wysokie ceny na rynkach światowych, które są źródłem pokrycia deficytu w UE — twierdzi Sandra Malinowska.
Koszt stabilności
Jan Maciuba tłumaczy, że ceny produktów gotowych ma zakontraktowane na cały sezon. Nagła zmiana kosztu jednego z istotniejszych składników zmienia opłacalność produkcji.
— Nie jesteśmy w stanie na bieżąco wynegocjować podwyżek z odbiorcami. W podobnej sytuacji jest wielu mniejszych graczy — wyjaśnia Jan Maciuba. Tłumaczy, że kontraktowanie cukru mu się nie opłacało. Firmy, którym się opłacało, nie mają teraz problemu. — Dochodziły do nas słuchy o podwyżkach, ale nas to nie dotknęło, bo cukier kontraktujemy. Ważniejsza jest dla nas stabilność niż ewentualne zyskanie na niższych cenach bieżących. Nie chcemy być zaskakiwani, wolimy wszystko zaplanować — mówi Tomasz Meller, prezes Nordisu, producenta lodów, mrożonek i dań gotowych. To ostatni rok, gdy podaż cukru jest regulowana. W październiku 2017 r. kwoty przestaną obowiązywać. — W przyszłym roku należy się spodziewać znacznie wyższej podaży, więc także spadku cen — dodaje Kazimierz Kobza. © Ⓟ
Gorzki zjazd
Jeszcze jesienią 2012 r. ceny cukru w UE i Polsce utrzymywały się na rekordowych poziomach, przekraczających 730 EUR za tonę. Branża spożywcza ostro protestowała przeciwko kwotom, które — jej zdaniem — doprowadziły do deficytu i drastycznych różnic między unijną a światową ceną cukru. Branża cukrownicza argumentowała, że nie jest w stanie produkować tak tanio, jak Ameryka Południowa wytwarza cukier trzcinowy, więc cena białego cukru musi być wyższa. Osiągała jednak w tym czasie wysokie zyski. Cukier zaczął tanieć od końca 2012 r., osiągając obecny poziom ponad 400 EUR za tonę. Plantatorzy i cukrownicy uznali, że deficyt sygnalizowany przez przetwórców żywności był wydumany. Przetwórcy stwierdzili natomiast, że to ogłoszony termin zniesienia kwot cukrowych zmusił cukrowników do walki o klienta.