Choć owoców jemy coraz mniej, Kowalski kupuje coraz więcej cytrusów. Z 40,8 kg, które w ubiegłym roku spożył statystyczny Polak w domu, na pomarańcze, grejpfruty, mandarynki i inne owoce cytrusowe przypadło 8 kg. Jak wynika z szacunków Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ), to 30 proc. więcej niż dekadę temu. Ten wynik nie powala na kolana — zaznaczają przedstawiciele firm handlowych.




Dyskonty napędzają...
Ze statystyk importowych Głównego Urzędu Statystycznego można wnioskować, że najsilniej rósł w ostatnich latach popyt na grejpfruty. Zyskiwały również pomarańcze i mandarynki. W sumie do Polski przyjeżdżają cytrusy za ponad 1 mld zł rocznie. Część z nich jest jednak reeksportowana.
— Rynek krajowy jest stabilny i rośnie bardzo powoli. Trudno wytłumaczyć taką niską dynamikę. W tym sezonie mimo bardzoniskich cen notujemy spadek sprzedaży grejpfrutów, choć tak nie powinno być — mówi Rafał Bury, menedżer z firmy Targban, specjalizującej się w bananach, winogronach i cytrusach.
Zdaniem Andrzeja Tymińskiego, właściciela firmy Tymax, który handluje cytrusami m.in. na giełdzie w Broniszach, za wzrost w dużej mierze odpowiedzialne są dyskonty. Jednocześnie jednak psują ten rynek cenami.
— Cytrusy potrafią obecnie kosztować mniej niż jabłka. Z jednej strony są postrzegane nie jako luksusowy, ale normalny artykuł żywnościowy. Z drugiej — gdy ich cena rośnie, sprzedaż natychmiast spada. Jesteśmy wciąż biednym społeczeństwem — przyznaje Andrzej Tymiński.
Według niego, dynamice sprzedaży sprzyjają trendy prozdrowotne i wzrost świadomości konsumenta. — Zdarzają się klienci bardziej świadomi, którzy oczekują towaru z wyższej półki, innego niż w dyskoncie. Za taki są w stanie zapłacić nawet 100 proc. więcej. Jest to jednak jeszcze zbyt mała grupa ludzi, by nakręciła wzrost rynku — dodaje właściciel Tymaksu.
...ale to za mało
Rafał Bury nie wierzy w zwiększenie dynamiki rynku. Jego zdaniem, jest on już w dużej mierze nasycony. Wprawdzie świeżo wyciskany sok z pomarańczy czy grejpfrutów zagościł na stałe w kartach większości kawiarni i restauracji, ale branża tego praktycznie nie odczuwa.
— To margines rynku bez większego wpływu na naszą sprzedaż. Gdyby Polacy przekonali się do wyciskarek i picia świeżego soku w domu, miałoby to duży wpływ na wygląd rynku — zaznacza menedżer. W większości krajów europejskich spożycie owoców świeżych w ogóle nie wykazuje tendencji wzrostowych.
— Jest to spowodowane przede wszystkim zwiększeniem się konsumpcji innych produktów należących do grupy tzw. fast food. Stąd we wspólnej polityce rolnej UE w latach 2014-20 przewidziane jest zwiększenie wsparcia na realizację programów promujących wzrost spożycia świeżych oraz przetworzonych produktów ogrodniczych — mówi Irena Strojewska z IERiGŻ.
Baza jest wciąż niska. IERiGŻ, powołując się na dane FAO, podaje, że spożycie owoców i ich przetworów w Polsce należy do najniższych w krajach Unii Europejskiej i wynosi 53,3 kg. Mniejsze jest jedynie w Bułgarii i na Łotwie (odpowiednio 39,5 i 52,3 kg). Czesi spożywają 73,5 kg, Niemcy 84,1 kg, a Belgowie 90,6 kg. Zdaniem Ireny Strojewskiej, spożycie cytrusów powinno rosnąć wraz ze wzrostem dochodów społeczeństwa. Największy ruch w interesie panuje w zimie.
— Najmocniej widać to w grudniu, w którym cytrusy stanowią tradycyjnie około 45 proc. konsumowanych owoców, resztę jabłka (30 proc.), banany (10 proc.) i pozostałe owoce — dodaje Irena Strojewska.