Czarna lista fiskusa będzie krótsza

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2014-10-27 00:00

Do internetowego rejestru dłużników podatkowych trafią tylko ci, których zaległości prawomocnie potwierdzi sąd.

Ministerstwo Finansów (MF) naprawiło największy błąd, jaki popełniło w projekcie założeń do ustawy powołującej Rejestr Dłużników Należności Publicznoprawnych. W najnowszej jego wersji nastąpiła fundamentalna zmiana na korzyść podatników. Ministerstwo zgodziło się z argumentami krytyków i zapisało, że długi podatkowe będą ujawniane na czarnej liście dopiero po stwierdzeniu ich w prawomocnych orzeczeniach sądowych. Oznacza to, że rejestr dłużników fiskusa będzie znacznie krótszy niż chciało MF.

Omylny jak skarbowiec

Resort finansów planuje utworzenie internetowej czarnej listy, na której od 2016 r. chce publikować informacje o podatnikach, których zadłużenie wobec jednego wierzyciela publicznego (urzędu skarbowego, urzędu celnego) przekroczy 500 zł rocznie (na koniec 2013 r. takich osób było 545 tys.). MF chciało umieszczać w rejestrze długi wynikające z ostatecznych decyzji skarbówki, ale jeszcze zanim zostaną one zaskarżone do sądu przez podatników. W trakcie uzgodnień międzyresortowych propozycja spotkała się z miażdżącą krytyką. Pomysł pogrążyła Rada Legislacyjna (RL) przy kancelarii premiera (kilkunastu profesorów i doktorów prawa). Postawiła zarzut najcięższego kalibru — niezgodność z konstytucją ( z naszych informacji wynika, że właśnie RL ostatecznie przekonała MF do zmiany koncepcji).

„W rejestrze można zamieszczać wyłącznie informacje o niezapłaconych należnościach wynikających z ostatecznych decyzji administracyjnych, które nie zostały zaskarżone do sądu, oraz takich, co do których sąd prawomocnym wyrokiem oddalił lub odrzucił skargę podatnika” — czytamy w opinii RL.

Prawnicy kancelarii premiera podkreślają, że niedopuszczalne jest publikowanie długów przed ich stwierdzeniem przez sąd, ponieważ znaczny odsetek decyzji skarbówki jest błędnych. RL zwraca uwagę, że usunięcie wadliwej decyzji podatkowej z obrotu przez sąd trwa od kilku do kilkunastu miesięcy.

„W konsekwencji stwierdzenie nawet kwalifikowanych wad prawnych decyzji nie zniweluje nieodwracalnych skutków, jakie mogą wiązać się z figurowaniem dłużnika w rejestrze. Prawo do ewentualnego odszkodowania może okazać się iluzoryczne, z uwagi na trudności w wykazaniu wysokości utraconych korzyści, będących skutkiem zamieszczenia w rejestrze” — czytamy w stanowisku RL.

Rada przedstawiła dane liczbowe udowadniające, że sądy administracyjne często przyznają rację podatnikom. W 2013 r. ponad 30 proc. procesów sądowych w sprawach VAT (z 4,2 tys. skarg) wygrali podatnicy. Jeszcze więcej w sprawach PIT (43 proc.), a w sprawach CIT niemalże nokaut — co drugi spór sądowy wygrały firmy. „Dane te ukazują skalę nieprawidłowości, jakie towarzysząwydawaniu decyzji przez organy podatkowe” — podkreśla RL.

Niech urzędnicy płacą

Andrzej Nikończyk, szef rady podatkowej Konfederacji Lewiatan, podkreśla wagę dokonanej zmiany.

— To bardzo korzystne dla podatników, ponieważ sprawy sporne, toczące się w sądach, nie będą rzutować na ich rating i nie spowodują znalezienia się na liście dłużników. Nierzadko sądowe spory z fiskusem trwają latami, a często na końcu górą są podatnicy. Wrzucenie na listę nieprawomocnych długów skarbowych byłoby po prostu niesprawiedliwością wyrządzającą wielkie krzywdy podatnikom — mówi Andrzej Nikończyk.

Rada Legislacyjna domaga się też od MF jasnego określenia odpowiedzialności urzędników. Uważam, że należy wprowadzić system sankcji, dotyczących podmiotów odpowiedzialnych za zamieszczanie oraz wykreślanie informacji z rejestru. Na razie MF nie ustosunkowało się do tego postulatu.