Czarne chmury nad biotechnologią

Jagoda Fryc
opublikowano: 2016-02-08 22:00

W obecnej fazie cyklu koniunkturalnego spółki wzrostowe lepiej zamienić na defensywne — zwłaszcza jeśli myślimy o inwestycji na Wall Street

Obawy o globalny wzrost gospodarczy i silna przecena ropy naftowej spowodowały wzrost awersji do ryzyka i w konsekwencji — gwałtowną wyprzedaż akcji w styczniu. Jednym z najbardziej przecenionych sektorów był największy beneficjent niedawnej hossy, czyli segment biotechnologiczny na Wall Street. Dość powiedzieć, że indeks Nasdaq Biotechnology, który przez ostatnie 3 lata dał zarobić ponad 150 proc., od początku tego roku stracił 22 proc. A biorąc pod uwagę, że w gospodarce USA dzieje się ostatnio nie najlepiej, można obawiać się, że słońce nad sektorem zaświeci nieprędko.

Polityczny strzał

Sławomir Kościak, zarządzający funduszami medycznymi w TFI PZU, przypomina, że już w ubiegłym roku nastroje w branży medycznej i biotechnologicznej zaczęły się psuć, a oliwy do ognia dolała we wrześniu Hillary Clinton, która za pośrednictwem Twittera zapowiedziała zajęcie się sprawą leku Daraprim.

— Jego cenę nowy właściciel — firma Turing Pharmaceuticals — podwyższył w ciągu jednego dnia z 13,5 USD na 750 USD dla jednej tabletki. Głos kandydatki na prezydenta został odczytany przez inwestorów jako zapowiedź nacisków na kształtowanie cen leków — przypomina Sławomir Kościak. Ekspert z TFI PZU uspokaja jednak, że na propozycje Hillary Clinton należy patrzeć przez pryzmat kampanii wyborczej w USA, a sam temat wysokiej ceny leków nie jest nowością w debacie publicznej za oceanem.

Jego zdaniem, wprowadzenie fundamentalnych zmian w systemie refundacji leków będzie niezmiernie trudne. Sama dyskusja psuje jednak ogólny sentyment inwestorów do branży. Nie tylko politycy szkodzą.

Niepokojąco pogarsza się stan gospodarki USA, a niektórzy eksperci coraz głośniej straszą recesją i bessą. Gdyby zaś wykluczyć ten czarny scenariusz, inwestycję odradza faza cyklu koniunkturalnego.

— Do inwestycji w sektorze biotechnologicznym podchodziłbym ostrożnie. Patrząc zarówno na wyceny, jak i poziomy indeksów, można powiedzieć, że jesteśmy w fazie dojrzałego wzrostu. A to moment cyklu koniunkturalnego, w której tzw. spółki wzrostowe należałoby zamienić na defensywne — uważa Radosław Piotrowski, zarządzający funduszami asset allocation w Union Investment TFI.

Czas wdrożyć plan B

To zła wróżba dla funduszy medycznych, które w ostatnich latach biły nad Wisłą rekordy popularności, bo zyskiwały krocie właśnie na spółkach wzrostowych z sektora biotechnologicznego. Największy z nich — PZU Energia Medycyna Ekologia — ma w portfelu prawie 1 mld zł, a działający od nieco ponad roku Trigon Globalny Fundusz Medyczny w ciągu kilku emisji pozyskał od polskich klientów prawie 230 mln zł.

Teraz fundusze i ich klienci będą musieli poskromić apetyt na zyski i przestawić żagle w kierunku medycznych spółek defensywnych, czyli firm dużych, znanych i o ugruntowanej pozycji na rynku, których notowania nie rosną tak szybko w czasie hossy, ale — przynajmniej w teorii — są bardziej odporne na giełdową bessę. Innym rozwiązaniem jest zamiana strategii „kup i trzymaj” na metodę long/ short, dobrze znaną z funduszy absolutnej stopy zwrotu. Już w ubiegłym roku technikę tę wdrożył Globalny Fundusz Medyczny Trigona, a polega ona na kupowaniu akcji jednej spółki przy jednoczesnej sprzedaży akcji innej firmy o tej samej wartości.

— Pomimo głębokiego i popartego historycznymi danymi przekonania o defensywności sektora medycznego oczekujemy zmienności na globalnych giełdach, co będzie miało wpływ także na tę branżę. Jest to środowisko idealne do zarabiania na strategii long/short oraz dalszej alokacji w przecenione aktywa w ramach strategii long only — mówi Marcin Szuba, zarządzający z Trigon TFI. Zastosowanie strategii long/short ma zabezpieczyć portfel przed kaprysami rynków akcji, a nawet zwiększyć możliwość generowania dodatnich stóp zwrotu podczas spadku indeksów. I nie jest to czysta teoria, bo fundusz medyczny Trigona stracił od początku roku dwa razy mniej niż indeks Nasdaq Biotechnology.

— Nasze nastawienie do rynku medycznego się nie zmieniło — nadal pozytywnie patrzymy na długoterminową wartość branży, bo pomimo przeceny fundamenty spółek pozostają silne. Sektor medyczny jako całość wciąż notuje przyzwoitą dynamikę wzrostu przychodów r/r. Uważamy, że w kontekście masywnej przeceny spółek biotechnologicznych można oczekiwać wzmożonej aktywności w obszarze fuzji i przejęć. Duże firmy będą wykorzystywać obecną sytuację do zakupu mniejszych podmiotów, pracujących nad perspektywicznymi terapiami — uważa Sławomir Kościak z TFI PZU.