Do 1 lipca 2011 r. z autostrad znikną winiety. Ma je zastąpić automatyczny system poboru opłat (ESP). Kto będzie jego dostawcą, powinno się okazać, według Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), za około 1-2 tygodnie.
— Polska miała pięć lat na wdrożenie tego systemu. Można było przeprowadzić całą procedurę, co dałoby dostawcy więcej czasu na zaadaptowanie ESP. A teraz to będzie walka z czasem — uważa Tomasz Kowalczyk z Polskiego Kongresu Drogowego.

Odbijanie piłki
Marcin Hadaj, rzecznik GDDKiA, twierdzi, że opóźnienia wynikały z konieczności uzupełnienia dokumentów przez konsorcja startujące w przetargu i z powodu protestu Autostrady Mazowsze. Konsorcja mają swoją wersję.
— Przetarg był wiele razy przedłużany w wyniku błędnych działań urzędników GDDKiA — szczegółowe warunki zamówienia pojawiły się prawie pół roku po opublikowaniu ogłoszenia o zamówieniu. A dopiero pojawienie się dokumentacji przetargowej umożliwiło rozpoczęcie prac nad ofertą — twierdzi Paweł Mazur, rzecznik prasowy NDI (firma startowała w przetargu w konsorcjum z Siemensem, ACS of Poland i Intertoll-Europe).
Konsorcjum Autostrada Mazowsze, Autostrade pel l’Italia, Asseco Poland, Asseco Czech Republic, FELA Management nie złożyło oferty, bo uznało, że warunki są wyjątkowo restrykcyjne. Komentują, że ryzyko odszkodowawcze wykonawcy jest trudne lub wręcz niemożliwe do oszacowania.
Dwie propozycje
Do przetargu stanęło tylko dwóch z sześciu zainteresowanych. Konsorcjum MyToll (Satellic, Kulczyk Holding, Efkon i Strabag) proponuje system z technologią satelitarną. Kapsch TrafficCom (plus Durante i Tekselem) stawia na technologię DSRC (radiową). Oba twierdzą, że zdążą do 1 lipca 2011 r.
— Przyglądałem się wdrożeniu takiego systemu w Niemczech i w innych krajach regionu. Co krok pojawiały się problemy, których nikt się nie spodziewał. W Polsce może być podobnie — ostrzega Tomasz Kowalczyk.
W Szwajcarii system wdrażano 24 miesiące, w Austrii 18. W Czechach 9 miesięcy, ale zastosowano prowizoryczne rozwiązania. Na Słowacji zajęło to 6 miesięcy, ale z rocznym poślizgiem. Problemy zaczęły się przy przetargu, a skuteczność systemu ocenia się na 60 proc. przy deklarowanych 98 proc.
Według raportu Polskiego Kongresu Drogowego harmonogram wdrożenia systemu — włącznie z testami i próbnym uruchomieniem — powinien obejmować 21 miesięcy. Optymalizacja pozwala na skrócenie go do 18 miesięcy. Ale opcja 12 miesięcy to już duże ryzyko, które może spowodować dodatkowe koszty.
Wątpliwości przewoźników
Po uruchomieniu systemu kierowcy pojazdów powyżej 3,5 tony będą płacili e-myto na autostradach, drogach ekspresowych i na 400 km dróg krajowych. Ale przewoźnicy wciąż nie wiedzą, ile będą płacili.
— Do dzisiaj nie określono stawek za przejazd kilometra. W ustawie o drogach publicznych jest stawka maksymalna, czyli 2 złote za kilometr. To zniszczyłoby transport w ciągu najwyżej kilku miesięcy. Mówi się też o innej wysokości opłat, ale nie są to informacje oficjalne. To akurat może cieszyć, bo to stawki zdecydowanie przekraczające obowiązujące teraz w Polsce i za granicą. Przewoźnicy oczekują jednoznacznych informacji i poważnej dyskusji z urzędnikami w sprawie inwestycji, której koszty de facto będą musieli ponieść — tłumaczy Anna Wrona, rzecznik prasowy Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych. l
Do 1 lipca 2011 r. zwycięzca przetargu powinien wdrożyć system elektroniczny dla pojazdów o masie powyżej 3,5 tony i manualny dla pojazdów lekkich.