Czas igrzysk – i czas nagród
Do 30 listopada Polski Komitet Olimpijski dokona rozliczeń z laureatami wyprawy do Sydney. Komentarz otwierający igrzyska („PB” nr 179) zatytułowaliśmy „Naszej ekipie życzymy długiej kolejki do kasy”. Wyszło na to, że w stosunku do założeń skarbnik PKOl jednak zaoszczędzi.
WEDŁUG obowiązującego od lutego 2000 r. regulaminu, nasi medaliści otrzymają:
- złoci indywidualnie — do 90 000 zł oraz jako premię standardowy samochód Fiat;
- złoci w osadzie — do 67 500 zł na osobę oraz jako premię równowartość standardowego Fiata do podziału;
- srebrni indywidualnie — do 60 000 zł;
- srebrni w drużynie lub osadzie — do 45 000 zł na osobę;
- brązowy indywidualnie — do 45 000 zł;
- brązowi w osadach — do 33 750 zł na osobę.
NIŻSZE KWOTY należą się za punktowane miejsca. Osobnym tematem są nagrody dla trenerów kadry (do 60 000 zł za złoto) oraz gratyfikacje dla innych trenerów, lekarzy i masażystów. A najciekawsza będzie lista wypłat dla osób, które „w szczególny sposób przyczyniły się do udanego startu polskiej reprezentacji olimpijskiej”. W odróżnieniu od zawodników, działacze są uodpornieni na startowe stresy i reprezentują równą formę.
FIAT bez żadnego ryzyka mógł obiecać samochód za złoty medal każdemu hokeiście na trawie oraz koszykarce. Asekuracja firmy wobec sztafet, drużyn i osad była zrozumiała — stąd auto do podziału. Ale wyniki są obecnie znane i sprawą pilną staje się korekta umowy sponsorskiej z PKOl. Najprostszym wyjściem byłaby premia od Fiata dla Roberta Korzeniowskiego w postaci jednego samochodu wysokiej klasy oraz obdzielenie każdego z wioślarzy jednym wozem standardowym. Liczba samochodów pozostałaby wówczas równa liczbie złotych medali.
CENA POTU: Ciekawe, czy PKOl jakoś zróżnicuje wartość olimpijskiego złota na 20 i 50 km. fot. SE