W nowych rozwiązaniach prawnych szczególną uwagę zwraca zaangażowanie prywatnych podmiotów komercyjnych — agencji zatrudnienia — w aktywizowanie bezrobotnych oddalonych od rynku pracy. Wykorzystanie współpracy z agencjami zatrudnienia ma służyć zapewnieniu szybszej i lepiej dostosowanej pomocy dla takich osób, zwiększając ich dostęp do instrumentów aktywizacyjnych.
To bodajże jedyna w ostatnich latach reforma, która zakłada przekazanie realizacji usługi publicznej podmiotom spoza sektora państwowego. Jednak rynek nie znosi próżni. Potencjał zwiększania w ten sposób efektywności działania dostrzegają samorządy. Przykładem może być jedna z gmin, której dzięki przekazaniu szkół w ręce fundacji i stowarzyszeń udało się znacząco obniżyć koszty ich funkcjonowania i uratować część z nich przed zamknięciem. Takie oddolne inicjatywy, poprawiające efektywność i jakość usług publicznych, nie powinny być jednak wyjątkami. Wymagają one wsparcia i promowania.
Confederation of British Industry podaje, że w Wielkiej Brytanii zmniejszenie wydatków, jakie udało się uzyskać dzięki „otwarciu” usług publicznych, wynosi od 7-9 proc. (zarządzanie nieruchomościami szpitali, zarządzanie więzieniami) do 14-15 proc. (obsługa kadrowo-płacowa i administracyjna w samorządach lokalnych). Według szacunków tej organizacji, zwiększenie konkurencyjności na rynku usług publicznych mogłoby przynosić rocznie nawet 22,6 mld GBP oszczędności.
To niejedyna korzyść. Przekazanie zadań państwa podmiotom spoza sektora finansów publicznych to także szansa na rozwój małych i średnich przedsiębiorstw oraz tzw. trzeciego sektora. Otwarcie tego rynku mogłoby stać się impulsem do rozwoju przedsiębiorczości i innowacyjności w dostarczaniu usług. Aby to osiągnąć, potrzebna jest przede wszystkim zmiana myślenia o roli państwa — z „dostawcy” na „kreatora rynku” usług publicznych.
Artykuł wyraża osobiste poglądy autora