Obecne przepisy hamują inwestycje poprawiające stabilność dostaw energii w Polsce.
Brak ustaw ułatwiających operatorom prowadzenie inwestycji może okazać się groźny w skutkach. Na przykład bardzo pracochłonne jest obecnie uzyskanie tzw. prawa drogi dla sieci energetycznych. Dlatego, choć źródło zasilania można zbudować w trzy lata, na sieć przesyłową potrzeba znacznie więcej — nawet 15 lat.
— Chcemy doprowadzić do zmiany ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym, która umożliwiłaby szybsze uzyskanie prawa drogi dla sieci energetycznej. Uporali się z tym Francuzi, ale dopiero w obliczu dużej awarii spowodowanej wichurą — mówi Stefania Kasprzyk z PSE Operator.
Złe prawo ma wpływ na efektywność inwestycji.
— Regulacje prawne sprawiają, że nie nadążamy za dynamicznie zmieniającą się sytuacją w gospodarce światowej — uważa Wojciech Tabiś, szef PERN.
Według niego tam, gdzie ma zostać wybudowany obiekt energetyczny, samorządy często podwyższają stawki podatków. To uderza w opłacalność projektów.
Przedsiębiorstwa inwestu- jące w bezpieczeństwo energetyczne kraju nie zawsze mogą liczyć na zyski. Wojciech Tabiś proponuje więc, by wprowadzić możliwość rekompensowa- nia firmom przez budżet ewentualnych strat związanych z dywersyfikacją dostaw energii.
Obecne prawo nie mówi także, kto odpowiada za straty w wyniku nagłych awarii systemów przesyłu paliw i energii.
— Odpowiedzialność powinna zależeć od przyczyny awarii. Awaria może być przecież wynikiem błędów operatora podczas eksploatacji sieci, projektowania, wykonawstwa. Może też być spowodowana przez stronę trzecią — mówi Andrzej Osiadacz z Gaz Systemu.
— Należy wyraźnie okre- ślić, kto ponosi koszty awarii: odbiorcy czy firmy energetyczne? — dodaje Stefania Kasprzyk.