Czeka nas zator komunikacyjny
W styczniu 2000 r. liczba wydanych certyfikatów w Polsce oscylowała wokół 1,8 tys., dzisiaj wynosi ona blisko 2,9 tys. Zatem przybyło ponad 1 tys. firm, które weszły w posiadanie świadectw, stwierdzających zgodność ich systemów zarządzania z normami (m.in. ISO 9000, ISO 14001, QS 9000, czy ISRS) uznawanymi w Unii Europejskiej (UE). Pojemność polskiego rynku certyfikacyjnego szacuje się dziś na około 6 tys. tych świadectw, a więc jeszcze połowa tego tortu czeka na certyfikaty.
Właśnie ponoć w tej części rynku znajdują się już tylko średnie i małe przedsiębiorstwa. Zatem wszystkie jednostki certyfikujące, działające na terenie naszego kraju, czeka w nowym roku praca u podstaw. A nie będzie to łatwe zadanie do wykonania nie tylko dlatego, że małe i średnie firmy mają mniej pieniędzy i trzeba będzie spędzić dużo więcej czasu niż zwykle na negocjacjach cen usług zarówno konsultingowych, jak i certyfikacyjnych. Tutaj największym problemem będzie coś, z czym każdy profesjonalny auditor jakościowy czy konsultant miał już w Polsce do czynienia. Myślę oczywiście o świadomości zarządzania jakością wśród naszych przedsiębiorców. Ileż to razy na łamach „PB”, przedstawiciele głównie firm doradczych zżymali się na brak podstawowych informacji na temat systemów zarządzania jakością (SZJ) wśród polskiej kadry menedżerskiej. Ale najczęściej mieli na myśli osoby zatrudnione w dużych firmach.
W tym roku ci sami doradcy zejdą szczebel, a nawet dwa niżej. W większości przypadków nie będą rozmawiać z dyrektorami czy prezesami, lecz po prostu właścicielami spółek. Tym razem problemem będzie nie tylko brak podstawowych informacji. Ci konsultanci zmierzą się z czymś więcej, będą musieli rozmawiać na temat wdrożenia SZJ z ludźmi, którzy w ogóle nie wiedzą, czym jest ISO i na czym polega zarządzanie jakością. Dlatego bardzo prawdopodobne jest, że rok 2001 minie w polskiej branży jakościowej pod znakiem zatorów komunikacyjnych.
Jest jeszcze jeden trend, który ukształtował się w roku 2000 w polskiej branży jakościowej i prawdopodobnie będzie jeszcze bardziej wyraźny w tym roku. Mowa o podziale rynku jakościowego pod względem przynależności narodowej danej jednostki. W minionym roku doszło do sytuacji, której w sumie można się było spodziewać. Otóż na polskim rynku jakościowym zaczynają dominować firmy posiadające systemy zarządzania certyfikowane przez jednostki niemieckie. Te ostatnie, wydały w naszym kraju prawie 39 proc. wszystkich wydanych świadectw. Biorąc pod uwagę tylko grupę niemieckich jednostek, to dominują w niej oczywiście firmy spod znaku T?V Cert.
Koniec końców mogłoby z tego wynikać, że największy wpływ na jakościową świadomość naszych przedsiębiorców mają właśnie niemieckie T?V-y. Cóż, o systemach wdrożonych i nadzorowanych na ich modłę można usłyszeć wiele dobrych rzeczy, ale i kąśliwych uwag pod ich adresem też kieruje się sporo. Ich przeciwnicy porównują T?V-y do McDonald’sa, zwolennicy natomiast — do surowej, ale bardzo skutecznej szkoły pruskiej. Tak czy inaczej — wracając do małych i średnich firm — wygląda na to, że wraz ze wspomnianymi już konsultantami, kaganek jakościowej oświaty w ten sektor polskiej gospodarki wniosą T?V-y. Za rok o tej samej porze przekonamy się, czy im się powiodło.