Sąd nie rozpatrzył jeszcze wniosku o upadłość Tonsilu. Spółka twierdzi, że tylko tak można uzdrowić jej sytuację.
Dzisiejsze walne zgromadzenie akcjonariuszy Tonsilu, upadającego producenta głośników, będzie tylko formalnością. To druga część przerwanych obrad, podczas której odbędzie się jedynie dyskusja o bieżącej sytuacji. Zaraz później obrady zostaną zamknięte.
— Nie ma innego wyjścia. Złożyliśmy przecież wniosek o upadłość — mówi Czesław Schejn, prezes Tonsilu.
Decyzji o złożeniu w sądzie wniosku o upadłość nie można było uniknąć. Spółka chce w ten sposób przeprowadzić postępowanie naprawcze. Taką możliwość daje nowe prawo upadłościowe.
— Sąd nie rozpatrzył jeszcze naszego wniosku. Uzupełniamy dokumenty — wyjaśnia Czesław Schejn.
Wcześniej Tonsil proponował zamianę części długu na akcje. Miałby je objąć Skarb Państwa, przejmując kontrolę nad firmą. Wspominano też o pomocy publicznej i wsparciu Agencji Rozwoju Przemysłu. Ostatnie rozwiązania mówią o skupieniu produkcji w spółce zależnej — Tonsil Polska, i przeprowadzeniu postępowania naprawczego w Tonsilu SA. Pierwsza spółka, pozbawiona długów i dokapitalizowana, miałaby powoli spłacać wierzycieli spółki matki.