Czekoladowy sufit nad głową Polaka

Rynek ilościowo spada. Producenci szukają patentu na wzrost w nowościach. Śmielej wychodzą też za granicę

Ubiegły rok zamknął się 2-procentowym spadkiem wolumenu sprzedaży słodyczy czekoladowych. W 2016 r. jest jeszcze gorzej — informuje Lotte Wedel. Po czterech miesiącach rynek jest na 3-procentowym minusie pod względem wolumenu. I jak z tym żyć? Takie pytanie zadają sobie producenci łakoci zawierających czekoladę.

SYCI RODACY:
Zobacz więcej

SYCI RODACY:

Maciej Herman, dyrektor sprzedaży i marketingu w Lotte Wedel, przypuszcza, że Polacy już nie zjedzą więcej wyrobów czekoladowych. Dlatego firma szuka innowacyjnych produktów. Marek Wiśniewski

— Prawdopodobnie doszliśmy do konsumpcyjnego sufitu. Polacy nie chcą jeść więcej niż 4,6 kg czekolady na osobę rocznie. Oczywiście branża od lat żyje porównaniami do takich narodów jak Brytyjczycy czy Niemcy, którzy jedzą dwukrotnie więcej, ale rynkowe realia pokazują, że takie wyniki są u nas nie do uzyskania — mówi Maciej Herman, dyrektor marketingu i sprzedaży w Lotte Wedel.

Marki własne w odwrocie

— Nie jestem przekonany, że to już górna granica, ale taki sufit może być wyczuwalny w największych, najbardziej masowych kategoriach czekoladowego rynku. Być może to jednak kwestia znudzenia klienta standardowymi słodyczami, a nie nasycenia — dodaje Konrad Mickiewicz, prezes Grupy Bałtyk. Jan Kolański, prezes Coliana, też nie dostrzega nasycenia. Mówi natomiast o winie samych producentów i handlu, którzy zrezygnowali z jakości.

— Przez walkę cenową napędzaną przez sieci handlowe część producentów zaczęła stosować tańsze zamienniki. Klient, który raz się zniechęci do produktu, nie powtórzy zakupu. Branża nie wyciągnęła jednak z tego wniosków. Presja cenowa jest podtrzymywana przez coraz bardziej aktywnych tanich producentów ze wschodu — mówi Jan Kolański.

Tu jednak nie chodzi tylko o zasobność portfela, bo — jak podaje Lotte Wedel — kilkanaście procent straciły w zeszłym roku marki własne sieci, a więc segment słodyczy atrakcyjnych cenowo. — Wartościowo rynek w tym roku rośnie na razie o 3 proc. (cały zeszły rok był na 2-procentowym plusie), ale połowa tej dynamiki to kwestia podwyżek cen związanych z rosnącymi kosztami surowców — głównie kakao i cukru. Za połowę odpowiada zmiana struktury kupowanych słodyczy i właśnie odwrót od marek własnych na korzyść marek producentów — tłumaczy Maciej Herman.

Według niego, handel przeznacza coraz mniej miejsca w sklepach na tradycyjne słodycze, ale poszerza półki na różnego rodzaju przekąski. — To też szansa dla producenta słodyczy. Nie mamy technologii i linii produkcyjnych do tego typu wyrobów, ale to jeden z rozważanych przez nas kierunków rozwoju. Nasz właściciel Lotte opatentował i wypuścił pod koniec zeszłego roku na japoński rynek czekoladę z bakteriami probiotycznymi, będącą wyrobem funkcjonalnym, jak powszechnie znane jogurty.

Jesteśmy po pierwszych testach tego produktu w Polsce, które wykazały pozytywne opinie wśród badanych konsumentów. Jedyną barierą może być tu cena. Na japońskim rynku tabliczka czekolady zawierająca probiotyk jest około trzech razy droższa od standardowej czekolady — opowiada szef marketingu i sprzedaży w Lotte Wedel. Jego zdaniem, inny niewykorzystany jeszcze w pełni w Polsce trend to słodycze w wersji „on-the-go”, czyli formatach wygodnych do spożywania w drodze.

— Widzimy szansę w łączeniu kategorii i wynajdywaniu nisz. Przykładem są czekoladowe cukierki z alkoholem i połączenie karmelków z czekoladą. Klient szuka cały czas czegoś nowego, a producenci muszą na to odpowiedzieć — uważa Konrad Mickiewicz.

Wedel poza granicami

Maciej Herman zaznacza, że Wedlowi udaje się na razie w tym roku rosnąć trzy razy szybciej niż rynek (w ujęciu wartościowym) i taki wynik chce utrzymać w całym roku. Zapowiada też rozkręcenie eksportu.

— W drugiej połowie 2016 r. po raz pierwszy będziemy mieli kampanię reklamową (telewizja, billboardy, internet) poza granicami Polski. Wybraliśmy kraj, w którym mamy zbudowaną solidną dystrybucję, a nasze produkty dostępne są w połowie sklepów. Na razie nie chcemy ujawnić, które to państwo. Obecnie eksport to około 7 proc. sprzedaży, czyli 50 mln zł. W ciągu dekady chcemy ten wynik potroić — twierdzi dyrektor marketingu i sprzedaży w Lotte Wedel.

Colian zdecydował się m.in. na inwestycje w Wielkiej Brytanii. — To prawie pięć razy większy rynek, a marka Elizabeth Shaw to producent słodyczy premium. To nasza odpowiedź na to, co dzieje się na rodzimym rynku — podsumowuje Jan Kolański. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Czekoladowy sufit nad głową Polaka