Rynek musiał przełknąć gorzką pigułkę w postaci danych o dynamice PKB gospodarki Unii i Eurolandu. W obu przypadkach zostały zweryfikowane w dół względem marcowego odczytu. Ostatecznie w IV kw. minionego roku spadek PKB UE wyniósł 1,4 proc. w ujęciu rocznym i 1,5 proc. dla strefy euro. Informacje o skurczeniu się brytyjskiej gospodarki w lutym były zgodne z prognozami, ale zaprezentowane wielkości potwierdziły głęboką recesję.
Pod presją sprzedających ponownie znalazły się walory przedstawicieli sektora bankowego. Mocno zniżkowały notowania m.in. Barclays i Lloyds Banking Group. To następstwo informacji, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy podniósł prognozę toksycznych aktywów dla banków do 4 bln USD.
Jakby tego było mało, analitycy Sanford C. Bernstein obniżyli ratingi brytyjskich banków do „zgodnie z rynkiem” twierdząc, że obecne ich wyceny już dyskontują ich przyszłe zyski.
Słaby dzień stał się udziałem akcjonariuszy spółek zaangażowanych na rynku budowlanym i nieruchomościowym. Silnie spadały kursy takich potentatów jak Saint-Gobain (producenta szkła okiennego) i Wolseley, największego na świecie dostawcy urządzeń ciepłowniczych.
Na finiszu sesji londyński FTSE100 tracił 1,58 proc., paryski CAC40 spadał o 0,94 proc., zaś DAX zniżkował o 0,63 proc.