CZĘŚĆ FIRM REZYGNUJE ZE SWOJEGO CERTYFIKATU

Surmacz Wojciech
opublikowano: 2000-04-04 00:00

CZĘŚĆ FIRM REZYGNUJE ZE SWOJEGO CERTYFIKATU

Cztery polskie spółki nie chcą już ISO

Jeszcze nikt w naszym kraju nie zdecydował się na zrezygnowanie ze zdobytego certyfikatu ISO. Nie znaczy to jednak, że tak się nie stanie. Podobno cztery polskie przedsiębiorstwa właśnie rozpatrują taką ewentualność. Dwa z nich są zaskoczone ilością papierowej dokumentacji jakościowej, która zalała firmę. Dwa chcą zrzucić jarzmo europejskiej normy, na rzecz wprowadzenia własnych oryginalnych rozwiązań.

Certyfikat ISO przyznawany jest firmie zwykle na 4 lata. Po tym okresie przedsiębiorca ma do wyboru kilka rozwiązań. Może zdecydować się na recertyfikację w tej samej jednostce, zmienić ją albo po prostu zrezygnować ze świadectwa ISO. Polscy biznesmeni decydują się zwykle na ten pierwszy wariant. Coraz częściej się jednak zdarza, że zmieniają swojego certyfikatora. Natomiast nikt jeszcze nie słyszał, żeby w naszym kraju jakiś podmiot, po kilku latach współistnienia z ISO, odmówił dalszej współpracy z tym systemem.

— Nie spotkałem się nigdy z takim przypadkiem. Nie słyszałem, żeby polska firma, która certyfikowała zgodnie z wymogami ISO swój system zarządzania jakością (SZJ), odrzuciła to świadectwo. Myślę, że nie jest to wyłącznie moja obserwacja — potwierdza Szymon Kulczycki, auditor wiodący Bureau Veritas Quality International (BVQI).

Mają zamiar

Jak informuje Ryszard Jaskólski, prezes RBG Polska, są jednak cztery polskie przedsiębiorstwa, które właśnie noszą się z zamiarem rezygnacji z posiadania certyfikatu ISO.

— Na razie rozpatrują dopiero ten wariant, dlatego nie chciałbym podawać ich nazw — dodaje.

Gdyby rzeczywiście doszło do takiej sytuacji, byłby to swoisty precedens w branży jakościowej w naszym kraju. Byłby to dość osobliwy przypadek również na skalę światową. Za granicą dochodzi bowiem do rezygnacji z certyfikatu ISO, ale raczej sporadycznie.

Szczególne przypadki

— Są to dosyć szczególne przypadki. Dzieje się tak na przykład w sytuacjach głębokiej reorganizacji jakiegoś przedsiębiorstwa. Mam na myśli przede wszystkim fuzje. Jeżeli dwie firmy, które się łączą posiadają ISO, wówczas jedna z nich musi z niego zrezygnować.

W Anglii około 0,5 proc. certyfikowanych podmiotów podejmuje takie decyzje — relacjonuje Krystyna Stephens, country manager British Standard Institution Warszawa (BSI) .

Według Ryszarda Jaskólskiego, rodzimi biznesmeni, rozważając opcję pożegnania z europejskim świadectwem jakości, kierują się jednak zupełnie innymi przesłankami.

W dwóch przypadkach nie chodzi na przykład o fuzję, lecz o zupełnie inny aspekt rozwoju organizacji.

Tożsamość i biurokracja

— Firmy, które w naszym kraju mają zamiar zrezygnować z ISO, podzieliłbym na dwie grupy. Do pierwszej należą podmioty, których zarząd kilka lat temu, z powodów czysto marketingowych zdecydował się na wdrożenie i certyfikację sytemu zarządzania jakością — wyjaśnia prezes RBG.

Jak twierdzi, po czterech latach funkcjonowania systemu w tych spółkach, prezesi mają po prostu dość wszelkich dokumentacji, procedur itp. Przytłacza ich wszechogarniająca i wciąż rosnąca biurokracja jakościowa. Tymczasem jest to efekt ignorancji i braku kontroli najwyższej kadry kierowniczej nad SZJ. W efekcie pierwsza zła decyzja pociąga za sobą kolejny błąd, czyli desperacką rezygnację z certyfikatu.

— To jest tylko znak, że certyfikator źle nadzorował swojego klienta. Żadna szanująca się jednostka nie dopuściłaby do takiej sytuacji — komentuje Krystyna Stephens.

Do drugiej kategorii spółek, które nie chcą już ISO, zdaniem Ryszarda Jaskólskiego, zalicza się organizacje, które zdecydowały się stworzyć własny oryginalny, niestandardowy wizerunek.

— Są to młode, dynamiczne i agresywne firmy. Chcą łamać konwenanse, mają dość tych „isowych” mundurków. One poszukują własnej tożsamości, dlatego odrzucają ideologię powszechnej standaryzacji procesów zachodzących w firmie. Podmioty, które wybierają taką drogę, tworzą własne normy, certyfikaty, systemy itd. — twierdzi.

Krystyna Stephens nie neguje takiego stanowiska. Ale jej zdaniem, na takie działania stać jedynie wielkie międzynarodowe organizacje, które mają na rynku tak mocną pozycję, że nieposiadanie certyfikatu w niczym im nie zaszkodzi. Przykładem mogą być takie marki, jak BMW, Mercedes itp.

— W Polsce nie zauważyłam takich potęg — dodaje.

Rewolwer przy skroni

Szymon Kulczycki, chociaż nie słyszał o zupełnej rezygnacji z ISO w Polsce, nie wyklucza jednak takiej możliwości. Jego zdaniem, może się tak wydarzyć w momencie, gdy certyfikowana firma ma poważne kłopoty finansowe. Wtedy nawet stosunkowo niskie koszty działań związanych z doskonaleniem SZJ (szkolenia, audity, konsultacje) czy procesem recertyfikacji mogą być dla niej za wysokie. W efekcie taki podmiot musi po prostu zrezygnować z usług certyfikatora.

— Jest to zupełnie możliwe w polskiej rzeczywistości gospodarczej — dodaje auditor wiodący BVQI.

Jego zdaniem, dyskusje na temat rezygnacji z ISO można prowadzić godzinami. Tym bardziej, że jest to norma, która z natury rzeczy w pewien sposób ogranicza certyfikowaną firmę.

Nie można jednak zapominać, że normy ISO leżą w obszarze certyfikacji dobrowolnej.

— Tutaj nikt nikomu nie przystawia do skroni nabitego rewolweru. Chcesz, to się certyfikujesz. Nie chcesz, to nie — podkreśla Szymon Kulczycki.

— Przypadki rezygnacji ze zdobytego certyfikatu to jeszcze odległa przyszłość. Przykłady, którymi się posłużyłem to jedynie zwiastuny zjawiska, które zapewne zacznie występować. W naszym kraju mnóstwo firm stoi dopiero w kolejce po ISO, ale przyjdzie czas, że ta kolejka ustawi się w odwrotną stronę — stwierdza Ryszard Jaskólski.

POLITYKA I STRATEGIA: Uzyskanie certyfikatu ISO wynika z decyzji zarządu firmy o charakterze strategicznym. Mało ma natomiast wspólnego z budowaniem prawdziwej tożsamości organizacji — zapewnia Ryszard Jaskólski, prezes RBG Polska.

KWESTIA PRESTIŻU: Nie potrafię sobie wyobrazić, żeby młode, np. 4-5-letnie, polskie firmy, posiadały tak duży prestiż, by pozwolić sobie na rezygnację z certyfikatu ISO — uważa Krystyna Stephens, country manager British Standard Institution Warszawa. fot. Borys Skrzyński

ZŁAMAĆ STEREOTYP: Nikt nie powiedział, że na bazie ISO, nie można tworzyć innych systemów czy łamać konwenansów i stereotypów. To pierwsze nie zaprzecza drugiemu. Wręcz przeciwnie — twierdzi Szymon Kulczycki, auditor wiodący Bureau Veritas Quality International. fot. Grzegorz Kawecki

OKIEM EKSPERTA

Piotr Gocki, prezes zarządu T†V Consulting Polska

Ideą systemu zarządzania jakością jest zapobieganie powstawaniu wad, a nie ich wykrywanie. Dlatego element 4.4 normy ISO 9001 jest jednym z najistotniejszych w całym systemie. Od stopnia doskonałości tego procesu zależy, czy osiągniesz zysk czy poniesiesz stratę. Możesz ją np. ponieść z tytułu odszkodowań związanych z wadami wyrobów, co może być konsekwencją źle przeprowadzonego procesu projektowania. Pamiętaj, że w procesie projektowania możesz zrobić najwięcej dla jakości wyrobu.

Wyrób to według normy PN-ISO 8402:1996 wynik działań lub procesów. Wyrobem może być przedmiot materialny, materiał wytwarzany w procesach ciągłych, usługa, wytwór intelektualny lub ich kompilacja.

Sterowanie projektowaniem (opisane w pkt. 4.4. PN-ISO 9001, natomiast nie występujące w modelu ISO 9002) wymaga odpowiedzi na następujące pytania:

1. Czy w celu zaprojektowania wyrobu, spełniającego określone wymagania, ustanowiłeś i utrzymujesz udokumentowane procedury?

2. Czy te ustalenia opisałeś w księdze jakości?

3. Czy jesteś w stanie wykazać, jakie aktualnie prowadzisz projekty oraz na jakim etapie opracowywania się znajdują?

4. Czy planujesz czynności związane z projektowaniem i pracami rozwojowymi?

5. Czy plany te zawierają ustalenia dotyczące:

— wymaganych kwalifikacji pracowników,

— opisów wszystkich etapów,

— odpowiedzialności dla każdego etapu,

— danych wejściowych do projektowania,

— przeglądów projektu w koniecznych fazach, zabezpieczenia niezbędnych środków?

6. Czy plany są aktualizowane w miarę postępu prac projektowych?

7. Czy pracownicy posiadają wymagane kwalifikacje (szkolenia np. z zakresu obsługi programu komputerowego)?

8. Czy zapewniłeś niezbędne środki do przeprowadzania prac projektowych (np. oprogramowanie, środki techniczne, pomiarowe)?

9. Czy i jak nadzorujesz przekazywane informacje, dotyczące projektowania, oraz czy je regularnie przeglądasz, tak by we właściwym czasie, kompletne dotarły do osób biorących udział w procesie projektowania?

10. Czy ustaliłeś i udokumentowałeś dane wejściowe do projektowania oraz odpowiedzialnych za ich ustalenie i ocenę (np. na podstawie przeglądu umowy)?

11. Czy uwzględniasz i czy posiadasz aktualne przepisy prawne dotyczące projektowanego wyrobu (np. prawo budowlane, normy)?

12. Czy ustaliłeś zasady wyjaśniania niejasności, sprzeczności lub niekompletności danych wejściowych?

13. Czy dokumentujesz dane wyjściowe z projektowania tak, by były możliwe do weryfikacji i walidacji z danymi wejściowymi (np. rysunki techniczne, specyfikacje, obliczenia, dane o zakupach, analizy bezpieczeństwa)?

14. Czy projekt zawiera wymagania dotyczące bezpieczeństwa i prawidłowego funkcjonowania wyrobu (np. wymagania dotyczące użytkowania, przechowywania, konserwacji, transportu, recyklingu)?

15. Czy i jak, przed zwolnieniem projektu sprawdzasz, że dane wyjściowe umożliwiają spełnienie wymagań zawartych w danych wejściowych?

16. Czy ustaliłeś zasady dotyczące przeglądu projektu?

17. Czy przeprowadzasz przeglądy projektu zgodnie z ustaleniami i czy wyniki tych przeglądów dokumentujesz?

18. Czy w miarę potrzeb dokonujesz weryfikacji projektu i czy jej wyniki dokumentujesz (np. przeprowadzenie alternatywnych obliczeń, prezentacji)?

19. Czy w sposób jednoznaczny ustaliłeś wymagania i zasady walidacji projektu (np. badanie prototypu)?

20. Czy ustaliłeś kryteria przyjęcia projektu?

21. Czy ustaliłeś zasady wprowadzenia udokumentowanych zmian i modyfikacji projektu przez uprawnione osoby?