Czesi sieją panikę, biznes się nie przejmuje

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2012-03-07 00:00

Polacy przekonują, że trefna sól nie szkodzi zdrowiu. Tymczasem południowi sąsiedzi wytoczyli działa przeciw naszym firmom.

— Istnieją poważne wątpliwości, czy polskie produkty są bezpieczne dla zdrowia. Czescy konsumenci powinni wybierać towary rodzimych firm — twierdzi Dana Večeřová z Izby Spożywczej, skupiającej producentów żywności z Czech. Chodzi o ujawnioną przez TVN tzw. aferę solną. Do przemysłu spożywczego przez lata trafiała sól odpadowa, wykorzystywana np. do posypywania dróg. Izba Spożywcza w specjalnym oświadczeniu apeluje, by czescy przedsiębiorcy i konsumenci unikali polskich towarów, oraz określa sytuację jako poważną. Czeski minister rolnictwa Peter Bendl czasowo wstrzymał import do kraju soli z Polski i wezwał nasz rząd do ujawnienia listy firm, które wykorzystywały nielegalną sól. Czeskie służby weterynaryjne przekazały też do badania co najmniej 15 próbek, m.in. z pieczywa, mieszanek. Minister zaznaczył jednak, że nie wprowadzi całkowitego zakazu importu polskiej żywności, bo dotknęłoby to również uczciwych producentów.

— To, co dzieje się w Czechach, jest niezrozumiałe. Badania pokazują, że nie ma żadnych powodów, by tak straszyć polskimi produktami. Unijne procedury wstrzymywania obrotu niebezpieczną żywnością nie zostały uruchomione. To dowód, że nie ma zagrożenia dla zdrowia — mówi Andrzej Gantner, dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Jak wynika z opublikowanych wczoraj wyników badań polskich służb sanitarnych, produkty zawierające nielegalną sól, choć nie powinny zostać dopuszczone do obrotu, spełniały wymagania.

— Na razie nie mamy żadnych dowodów na to, że ta sól działa szkodliwie na zdrowie. Mamy natomiast ewidentne dowody na to, że jest to sól zafałszowana — stwierdził wielkopolski inspektor sanitarny Andrzej Trybusz. Panika w Czechach została już jednak zasiana. Nasz południowy sąsiad to trzeci co do wielkości odbiorca polskiego eksportu — w 2011 r. firmy sprzedały tam towary za 34,3 mld zł, czyli 6,2 proc. całego eksportu (więcej trafiło tylko do Niemiec i Wielkiej Brytanii). Mięso i podroby jadalne (właśnie w tej grupie produktów może przede wszystkim znajdować się trefna sól) to jednak zaledwie około 0,7 mld zł, czyli 2 proc. eksportu do Czech i 0,1 proc. eksportu ogółem.

— Nie sądzę, żeby ta panika miała większe znaczenie dla polskich producentów żywności. Na razie to jedynie afera medialna, rozkręcona przez TVN, a podchwycona w Czechach. Badania pokazują, że wszystko jest pod kontrolą, więc wkrótce sytuacja wróci do normy — mówi Andrzej Gantner.

— Nie używaliśmy soli przemysłowej. Nie spodziewamy się też odwrotu klientów od polskiego mięsa, co mogłoby zaszkodzić naszemu eksportowi. Czechy to dla nas niewielki rynek, a z innych państw nie dochodzą niepokojące informacje — mówi Dorota Karolak, dyrektor biura Grupy Sokołów.

Warsztaty

O tym, co się zmienia w przekazywaniu konsumentom informacji na temat żywności, dowiedzą się Państwo podczas warsztatów „Bezpieczeństwo żywności”, które odbędą się 21-22 marca 2012 r. w Warszawie.

Szczegóły: konferencje.pb.pl, 22/333 97 77