Czy będą kadrowe roszady?

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 2005-09-12 00:00

Dotychczas o obsadzaniu stanowisk w spółkach skarbu państwa decydował partyjny parytet. Przedstawiciele PO i PiS zapowiadają, że to się zmieni.

Rzeczywistość ostatnich kilku lat przyzwyczaiła nas do tego, że otrzymanie wysokiego stanowiska w państwowej spółce było najczęściej nagrodą za partyjną lojalność. Fachowość była niestety sprawą drugorzędną. Tym razem ma być inaczej. Przedstawiciele prowadzących w przedwyborczych sondażach Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości zapewniają, że o obsadzie posad w spółkach energetycznych z udziałem skarbu państwa decydować będzie kompetencja i doświadczenie. Czy to oznacza, że aktualni szefowie tych spółek mogą spać spokojnie?

Fachowość najważniejsza

— Nie mamy żadnych konkretnych planów. Ocenimy kompetencje wszystkich zarządów spółek skarbu państwa, a nie tylko energetycznych. Najważniejszym kryterium decyzji o pozostawieniu ich na stanowiskach lub o rozstaniu będzie wiedza fachowa i doświadczenie — zapewnia Jarosław Kochaniak z Platformy Obywatelskiej.

Jego partia chce wyłaniać władze spółek w konkursach organizowanych według precyzyjnych i czytelnych kryteriów.

Podobnie widzi sprawę prawdopodobny koalicjant PO po wyborach — Prawo i Sprawiedliwość. Obie partie chcą uzależnić pensje zarządów od wyników firmy.

Obie partie zapowiadają też powołanie profesjonalnych zarządów, które będą rozliczane z zadań, a przede wszystkim z podniesienia wartości firm energetycznych.

— Liczyć się będą wyniki i od nich zależeć będą zarobki prezesów — podkreśla Kazimierz Marcinkiewicz z PiS.

Według niego preferowane będą przede wszystkim kontrakty menedżerskie.

— Wynagrodzenie wysokiej klasy menedżerów będzie wyrazem uznania dla ich wyników. Musi ono jednocześnie uwzględniać zasady rynku — uważa Marcinkiewicz.

Co to oznacza?

Poseł PiS nie kryje, że jest to zapowiedź ukrócenia wysokich odpraw prezesów i niczym nieuzasadnionych zarobków. Jego partia jest jednocześnie przeciwna istnieniu ustawy kominowej ograniczającej zarobki w spółkach skarbu państwa.

— Polityka kadrowa skarbu państwa musi być zbliżona do zasad istniejących w dużych korporacjach gospodarczych — uważa poseł.

Praktyka to co innego

— Te założenia są słuszne, ale aby je osiągnąć należałoby po prostu sprywatyzować wszystkie spółki, które są obecnie w rękach skarbu państwa. W przeciwnym przypadku te plany pozostaną tylko teorią — podkreśla pragnący zachować anonimowość przedstawiciel jednej z firm doradczych wyspecjalizowanych we współpracy ze spółkami z sektora elektroenergetycznego.

Jego zdaniem, zarządzanie spółkami z udziałem skarbu państwa jest skazane na upolitycznienie. W spółkach ze strategicznych branż, a zwłaszcza w energetyce, z reguły w radzie nadzorczej zasiadają osoby z rozdania politycznego.

Apolitycznymi fachowcami są zazwyczaj menedżerowie niższego szczebla.

Jednak inny ekspert z branży dodaje, że kompetencje obecnych zarządów spółek energetycznych ocenia bardzo wysoko i że we władzach tych przedsiębiorstw zasiadają ludzie, którzy nie wzięli się znikąd, bo od wielu lat pracują w branży. Jego zdaniem, nie zdarzyło się też, aby ktoś podważył ich kompetencje.

Jednocześnie wszyscy rozmówcy nie mają wątpliwości. Za wypowiedziami polityków na temat kompetencji i doświadczenia kryje się chęć wymiany obecnej kadry.

O tym, czy tak się stanie, przekonamy się już wkrótce.