Czy można mieć prawo autorskie do smaku sera

MARTYNA MAZANKIEWICZ, aplikant radcowski, Kancelaria Głowacki i Wspólnicy sp.k.
opublikowano: 01-01-2019, 22:00

Prawo autorskie świadomie — lub częściej nieświadomie — towarzyszy nam w różnych dziedzinach życia. Otaczamy się utworami: literaturą, muzyką, fotografią.

Czy z prawem autorskim możemy spotykać się także w kuchni? Czy utworem może być smak, przepis, książka kucharska? Powód do zastanowienia dał wydany niedawno wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie Levola Hengelo BV przeciwko Smilde Foods BV. Levola Hengelo BV pozwała Smilda Foods BV o naruszenie przysługujących jej praw autorskich do smaku sera „Heksenkaas”, uważając, że smak sera stanowi własną twórczość indywidualną producenta i korzysta z ochrony na podstawie prawa autorskiego. Zdaniem Levola prawa autorskie do smaku wiążą się z „całościowym wrażeniem wywieranym przez spożycie danego produktu spożywczego na narządach smaku, w tym z odczuciem w ustach postrzeganym przez zmysł dotyku”. Smilda miała naruszyć te prawa, wprowadzając na rynek produkt o smaku sera „Heksenkaas”.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził, że smak produktu spożywczego nie może być kwalifikowany jako utwór, ponieważ nie można dokonać precyzyjnej i obiektywnej identyfikacji smaku. Smak produktu opiera się na doznaniach i odczuciach smakowych, które są subiektywne i zmienne — zależą od czynników związanych z osobą, która smakuje dany produkt: wieku, nawyków żywieniowych, miejsca, okoliczności. Zdaniem Trybunału na obecnym etapie rozwoju nauki precyzyjne i obiektywne zidentyfikowanie smaku produktu spożywczego, które pozwala na odróżnienie go od smaku innych produktów tego rodzaju, nie jest możliwe za pomocą środków technicznych.

A co z przepisem kulinarnym? Czy przepis kulinarny może korzystać z ochrony prawnoautorskiej? Przepis kulinarny jako idea, procedura, metoda przygotowywania posiłku — czyli proporcje, receptura, dobór składników, sposób działania na pewno nie jest utworem. Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych wprost odmawia przyznania ochrony prawnoautorskiej ideom, procedurom, metodom. Jedynie sposób wyrażenia tych idei, procedur czy metod może być uznany za utwór, o ile jest twórczy i indywidualny. Najczęściej jednak przepis kulinarny jest prostą instrukcją, która nie będzie miała charakteru twórczego i indywidualnego.

Inaczej sprawa się ma, jeśli chodzi o fotografie kulinarne, blogi kulinarne oraz książki kucharskie. Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych stanowi, że utwór fotograficzny jest przedmiotem prawa autorskiego, o ile ma cechy twórcze i indywidualne. Wiele blogów kulinarnych pokazuje na fotografiach potrawy, które są elementem twórczej scenografii. Takie zdjęcia korzystają z ochrony prawnoautorskiej i nie mogą być rozpowszechniane bez zgody twórcy.

Książki kucharskie powszechnie uznaje się za utwory. Wybór przepisów, ich segregacja, sposób przedstawienia i fotografie powodują objęcie książek kucharskich ochroną prawnoautorską. Na takiej też zasadzie chroni się blogi kulinarne. Miejmy więc świadomość, że prawo autorskie towarzyszy nam także w kuchni podczas przygotowywania potraw.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MARTYNA MAZANKIEWICZ, aplikant radcowski, Kancelaria Głowacki i Wspólnicy sp.k.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu