Czy wsparcie z Wall Street wystarczy?

Konrad Sobiecki
opublikowano: 2009-03-19 08:17

Jak polska giełda zareaguje na kolejne wzrosty zza Oceanem? Czy rynek pójdzie za ciosem i nadrobi wczorajsze spadki? Niekoniecznie. Dużo ważniejsze dla niego jest to, co wydarzy się już jutro.

W USA, wczorajsza sesja zakończyła się pozytywnie, ale do wtorkowej euforii trochę zabrakło. Uwzględniając jednak, że w przeciągu połowy sesji indeksy znajdowały się pod kreską (pokazując tym wątpliwość w moc fedu), by pod koniec sesji wystrzelić, można zaliczyć sesję do bardzo udanych. Sytuacja zmieniła się o 180 stopni za sprawą komunikatu z posiedzenia Rezerwy Federalnej.

Władze monetarne nie ogłosiły kolejnych cięć stóp procentowych (bo nie miał już z czego). Zaskoczyły natomiast decyzją o skupie obligacji skarbowych na łączną kwotę 300 mld USD oraz planami kontynuacji wykupu obligacji hipotecznych za kolejne 750 mld USD. To niewątpliwie pobudzi gospodarkę i wesprze rynek nieruchomości.

Po tych wieściach, mocno zyskiwał dziś sektor bankowy. BoA wraz z Citigroup podskoczyły o ponad 22 proc., a JP Morgan prawie o 8 proc. Ostatecznie główny indeks zyskał w środę 2,1 proc. zbliżając się do 800 punktów, Nasdaq wzrósł ok. 2 proc, a DJ o 1,2 proc.

Szkoda tylko, że dobra passa, która trwa na amerykańskiej parkiecie i zarażała swoim optymizmem pozostałe giełdy naszego kontynentu omija GPW. Krajowa giełda kieruje się swoimi zasadami i ma ku temu wyraźny powód. Chodzi oczywiście o inwestorów grających na rynku kontraktów terminowych, którzy chcąc zrealizować jak największe zyski, zepchną rynek kasowy do jeszcze niższych poziomów. Na naszym parkiecie panuję więc wyraźna niechęć do jakichkolwiek działań, o czym świadczy malejący ostatnio poziom obrotów jak i przewaga strony podażowej.

Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że w przyszłym tygodniu krajowe indeksy zechcą nadrobić ostatnie „humory” i nasza tabela spółek wiosennie zazieleni się.