Czy zagranica drenuje polskie banki?

ET
opublikowano: 2009-03-02 12:07

To jeden z najbardziej rozpowszechnionych mitów: polskie banki pompują pieniądze do swoich właścicieli za granicą. Jakie są fakty?

Spekulacje, że zagranica pompuje pieniądze z polskich banków, pojawiły się jesienią ub.r., kiedy jedna po drugiej zagraniczne spółki-matki raportowały o potrzebach kapitałowych. Biznesy ulokowane w Polsce miały im pomóc łatać dziury w kasie. Jak jest w rzeczywistości?

Komisja Nadzoru Finansowego przygotowała raport nt. tego, jak banki dzieliły dywidendę za 2007 r. Łączny zysk 42 banków komercyjnych wyniósł 11,6 mld zł. Z tego 7 mld zł poszło na pokrycie strat z ubiegłych lat. To 60 proc. zarobku za 2007 r. Resztę – 4,5 mld zł podzielili akcjonariusze. To 40 proc. zysku. Dla porównania, z zysku za 2006 r. na dywidendę zostało przeznaczone 56 proc. 

Nadzorca rynku uważa, że w ub.r. doszło do istotnych zmian w polityce dywidendowej, która nastawiona jest bardziej na zasilanie kapitałów banku niż dzielenie się z akcjonariuszami. To nie jedyna zmiana. Banki więcej pożyczają za granicą niż lokują tam własnych pieniędzy. W 2008 r. zmniejszyły poziom depozytów w instytucjach zagranicznych o 13 mld zł z 58 mld zł rok wcześniej. Z drugiej strony wzrosło natomiast zadłużenie od obcych banków: o 77 mld zł (do 160 mld zł).

„Oznacza to, że ekspozycja polskich banków na zagraniczny sektor finansowy zmalała, przy jednoczesnym zwiększeniu zaangażowania tych instytucji w finansowaniu polskiego sektora bankowego” – stwierdza KNF.

Komisja uspokaja, że w ramach prowadzonego na co dzień monitoringu przepływów finansowych między Polską a zagranicą „nie zaobserwowano transakcji mogących mieć znamiona nieuzasadnionego transferowania środków do podmiotów macierzystych”.

KNF rekomenduje bankom w tym roku niewypłacanie dywidendy.

By dodatkowo ograniczyć możliwość transferów zagranicznych, KNF wprowadził limit, że zaangażowanie polskiego banku w spółce powiązanej nie może przekroczyć 100 proc. wartosci kapitałów własnych.