Dalszy wzrost cen polis jest nieunikniony

Mariusz Gawrychowski
opublikowano: 2011-12-08 00:00

400 mln zł stracili w tym roku ubezpieczyciele na komunikacyjnym OC. To kiepski prognostyk dla klientów.

19 mld zł — tyle był wart po trzech kwartałach rynek ubezpieczeń majątkowych — wynika z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń. Oznacza to wzrost w skali roku o 13 proc. Przychody większości zakładów rosną w tempie dwucyfrowym. Wyjątkiem na pnącym się rynku jest Concordia TUW, której przypis spadł o 9,3 proc., oraz Signal Iduna (-8,7 proc.).

— Spadek przypisu składki to efekt jednorazowej umowy o wartości ponad 120 mln zł z Getin Noble Bankiem, która nie została odnowiona. Gdyby jej nie liczyć, to nasz wzrost na portfelu podstawowym wynosi 69 proc. — tłumaczy Piotr Narloch, prezes Concordii.

Wzrost przypisu składki to efekt podwyżki cen polis, które weszły w życie w drugiej połowie ubiegłego roku. Szczególnie widoczne były one w komunikacji. Ich skalę widać na przypisie składki z tego segmentu. OC przyniosło branży 6,4 mld zł, czyli o 15,4 proc. więcej niż rok temu.

W przypadku AC jest to 4,2 mld zł, czyli o prawie 13 proc. więcej. Wyższe stawki w połączeniu z niższymi odszkodowaniami (w przypadku szkód katastroficznych nastąpił spadek wypłat o 40 proc.) oraz łagodna aura spowodowały, że ten rok ubezpieczyciele mogą zaliczyć do wyjątkowo udanych. O ile jeszcze rok temu segment majątkowynotował 30 mln zł straty, to w tym ich zysk przekroczył już 900 mln zł. Wyjątkiem jest nadal sprzedaż polis OC komunikacyjnego, która po trzech kwartałach generuje 400 mln zł start.

— To poziom absolutnie nie do zaakceptowania. Bezwzględnie należy spodziewać się kolejnych ruchów cenowych — twierdzi Andrzej Jarczyk, prezes Uniqa TU.

Ocenia, że mogą one nastąpić już w pierwszym kwartale 2012 roku. Według niego, ubiegłoroczne podwyżki zostały już skonsumowane w portfelach ubezpieczycieli i widać, że ich poziom nie był wystarczający. Dodatkowo na ceny wpływa presja ze strony rosnących świadczeń za szkody osobowe oraz niejasna sytuacja wokół zwrotu kosztów najmu samochodu zastępczego dla klientów indywidualnych.

— Jesteśmy zobligowani przez nadzór do wypracowywania pozytywnych wyników finansowych w poszczególnych liniach biznesu. Towarzystwa nie mogą więc pozwolić sobie na straty na OC — mówi Janusz Parkot, prezes Warty.

— Koszty odszkodowań w ostatnich latach bardzo wzrosły, stąd konieczność dostosowania cen. Zakład ubezpieczeń ma obowiązek prowadzićkonserwatywną politykę finansową. Dlatego też w długim okresie nie jest możliwe tolerowanie straty technicznej w tak podstawowej linii biznesowej, jaką są ubezpieczenia OC — podkreśla Jan Grzegorz Prądzyński, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Segment ubezpieczeń życiowych pozostaje w cieniu rynku majątkowego. Po trzech kwartałach zakłady życiowe zebrały 24,5 mld zł (wobec 23,2 rok temu), co daje wzrost o 5,5 proc. O 21 proc., do 2,2 ml zł, spadły natomiast ich zyski.

Jest to efekt niższych przychodów z lokat, co najmocniej odczuł lider rynku PZU. Negatywnie na rynek życiowy wpływa także kiepska sytuacja na giełdzie. Jej efektem jest wycofywanie się klientów z produktów inwestycyjnych, w szczególności powiązanych z funduszami kapitałowymi (wypłata świadczeń wzrosła o 24 proc., spada także dynamika wzrostu przypisu składki). Tymczasem od kilkunastu miesięcy są one dla branży oczkiem w głowie.

— W tym segmencie trudno określić trend, bo będzie on zależał od sytuacji na rynkach finansowych. Rynek ubezpieczeń ze składką regularną powinien osiągnąć 6-7-procentowy wzrost — ocenia Jarosław Parkot.

— W segmencie produktów indywidualnych ze składką regularną przewidujemy w 2012 r. wzrost rynku na poziomie 5 proc. — mówi Marek Gołębiewski, dyrektor biura zarządu w Compensie.