Danuta Hübner upomina rząd

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 21-05-2009, 00:00

Komisja Europejska idzie nam na rękę i upraszcza dostęp do funduszy unijnych. A polskie władze? Specjalnie się nie kwapią...

Rząd i samorządy mogą ułatwić firmom sięganie po dotacje, ale się nie spieszą

Komisja Europejska idzie nam na rękę i upraszcza dostęp do funduszy unijnych. A polskie władze? Specjalnie się nie kwapią...

Jedną z recept na kryzys są fundusze unijne. Pod koniec 2008 r. Komisja Europejska (KE) opracowała pakiet działań antykryzysowych, które mają przyspieszyć pompowanie pieniędzy do gospodarki.

— Chcemy w latach 2009-10 wydać więcej pieniędzy, niż zaplanowano, kosztem lat późniejszych. Obecnie, kiedy gospodarka cierpi na niedobór kapitału, pieniądze nie mogą leżeć bezczynnie na kontach — mówi Danuta Hübner, unijna komisarz ds. polityki spójności.

Jednak to nie Bruksela odpowiada za wydawanie unijnych pieniędzy, lecz państwa członkowskie, dlatego KE przygotowała rozwiązania ułatwiające korzystanie z funduszy. Z ułatwień muszą jeszcze chcieć skorzystać rządy i samorządy, a nasza administracja do tego się nie kwapi.

— To są oferty, polski rząd musi chcieć z nich skorzystać. Na razie rozwiązania antykryzysowe nie zostały wdrożone, ale mam nadzieję, że niedługo ich wykorzystywanie nabierze rozpędu — mówi Danuta Hübner.

Regiony w lesie

Propozycje Brukseli dotyczą np. szerokiego wypłacania zaliczek firmom, podniesienia kwot, do których uproszczone są zasady pomocy publicznej, czy rozliczania kosztów inwestycji w formie ryczałtów. Minęły ponad cztery miesiące, a polski rząd jak dotąd poważnie zajął się tylko zaliczkami. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego (MRR) w lutym przyjęło rozporządzenie, zgodnie z którym prawo do zaliczek mają wszystkie firmy. Podległa rządowi Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości rozpoczęła już podpisywanie aneksów do umów. O sukcesie jednak trudno mówić.

— Po zaliczkę zgłosiło się bardzo niewiele firm. Być może wystraszyły się wymaganych zabezpieczeń, które są uciążliwe i podnoszą koszt inwestycji. Ponadto zaliczki wypłacane są w transzach po 20 proc., choć Komisja Europejska zezwala na przekazywanie całości. Pięciokrotne przechodzenie przez procedurę nie zachęca firm — mówi Grażyna Gęsicka, była minister rozwoju regionalnego.

Znacznie większe problemy są jednak na szczeblu regionalnym. Większość województw deklaruje, że wprowadzi zaliczki, ale dopiero zastanawia się, jak to zrobić. Firmy poczekają więc na pieniądze.

— Zarząd województwa zlecił odpowiedniemu departamentowi przygotowanie analizy i propozycji zmian w procedurach. Na tej podstawie władze województwa podejmą decyzję, jakim beneficjentom i w jakiej wysokości będą wypłacane zaliczki — mówi Anna Parzyńska-Paschke, rzeczniczka marszałka Wielkopolski.

Szczypta ułatwień

Niezrozumiałą ostrożnością w ułatwianiu firmom życia rząd wykazuje się też w kwestii rozliczania pomocy publicznej. Bruksela, chcąc pomóc firmom w trudnej sytuacji, podniosła im z 200 tys. do 500 tys. EUR kwotę dotacji kwalifikowanej jako małe wsparcie (tzw. pomoc de minimis — według zasady, że prawo nie troszczy się o drobnostki). Zmieszczenie się w tym limicie (tzn. skumulowana wartość dotacji z UE lub ulg podatkowych nie przekracza poziomu de minimis) znacznie upraszcza procedury i ogranicza biurokrację. Polski rząd — owszem — przygotowuje przepisy, dzięki którym ta zasada wejdzie u nas w życie.

"Wprowadzamy odpowiednie zmiany prawne" — czytamy w oświadczeniu MRR.

Ale tylko w przypadku dotacji na szkolenia. Przedsiębiorcy sięgający po inne granty, np. na inwestycje, muszą obejść się smakiem.

— Już 11 krajów skorzystało w pełni z oferty KE, a my sięgamy tylko po jej część. Nie wiem, dlaczego nasz prawodawca tak ostrożnie podchodzi do wprowadzenia ułatwień w pomocy publicznej. Obniżenie pomocy de minimis dla wszystkich rodzajów projektów bardzo wsparłoby przedsiębiorców. Szkolenia nie pomogą im przetrwać kryzysu, tak jak pomogłyby inwestycje — mówi Joanna Sztefko z Ernst Young.

Będzie sprawdzian

Nieco lepiej wygląda sytuacja w kwestii rozliczania inwestycji w formie ryczałtów. Rząd wprawdzie jeszcze się tym nie zajął, ale deklaruje, że to zrobi.

— MRR planuje wprowadzić rozliczanie inwestycji w formie kosztów ogólnych przy projektach dotowanych z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Należy jednak pamiętać, że KE dopiero zmienia rozporządzenie w tej sprawie. Za wcześnie zatem mówić o konkretach — twierdzi resort rozwoju.

W kolejce czekają też inne ułatwienia sporządzone w KE, np. uproszczenia w zamówieniach publicznych czy subsydiowane pożyczki na inwestycje, których efektem są produkty spełniające unijne wymogi środowiskowe.

— Propozycje Brukseli idą w dobrym kierunku. Im bardziej rząd będzie chciał z nich skorzystać, tym lepiej dla firm i całej gospodarki — mówi Jerzy Kwieciński, wiceprezes Europejskiego Centrum Przedsiębiorczości, były wiceminister rozwoju regionalnego.

Mobilizacją dla naszych władz może być to, że Bruksela zamierza rozliczać rządy z tego, jak korzystają z ułatwień.

— W przyszłym roku przeprowadzimy analizę, jak Polska i inne kraje je wykorzystały. Mam nadzieję, że polska administracja będzie w czołówce — mówi Danuta Hübner.

Pieniądze z UE centralnie i w regionach

Dotacje unijne dla firm przyznane na lata 2007-13

(w mld EUR)

9,7

Program operacyjny Innowacyjna Gospodarka

3,7

Regionalne programy operacyjne

Mazowieckie 0,60

Dolnośląskie 0,49

Podkarpackie 0,41

Wielkopolskie 0,34

Pomorskie 0,34

Kujawsko-pomorskie 0,34

Lubelskie 0,33

Łódzkie 0,32

Małopolskie 0,28

Śląskie 0,27

Warmińsko-mazurskie 0,25

Zachodniopomorskie 0,25

Lubuskie 0,20

Opolskie 0,18

Świętokrzyskie 0,16

Podlaskie 0,16

Źródło: MRR, regionalne programy operacyjne

okiem przedsiĘbiorcy

Przemysław Jastrzębski

prezes firmy Viki Family, producenta opakowań tekturowych

Dziś sięganie po dotacje to czysta biurokracja

Ubieganie się o fundusze unijne było jedną wielką walką z biurokratyczną machiną. Procedury są absurdalne, a wymagana dokumentacja liczona jest w stosach. Po tym doświadczeniu mam dosyć korzystania z funduszy unijnych i nie zamierzam nigdy więcej o takie granty się starać. Będę jednak cieszył się z każdej uproszczonej procedury, zarówno przy dotacjach z Unii Europejskiej, jak i w każdej innej sprawie związanej z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Propozycje Brukseli dotyczące zaliczek czy ułatwień w sięganiu po pomoc publiczną idą w dobrym kierunku, dlatego mam nadzieję, że administracja rządowa i samorządowa będzie korzystała z każdej możliwości ograniczenia biurokracji. Marnowanie tych szans boleśnie uderza w przedsiębiorczość.

okiem eksperta

Adam Zdziebło

wiceminister rozwoju regionalnego

Bruksela również ma co usprawniać u siebie

Rząd stara się jak najszerzej korzystać z ułatwień proponowanych przez Komisję Europejską (KE) i tam, gdzie jest to możliwe, wprowadza zmiany prawne. Warto jednak zauważyć, że również po stronie Brukseli wiele jeszcze można usprawnić. Procedury funkcjonujące w KE również nie należą do najszybszych, musimy zwykle długo czekać na notyfikację projektów rozporządzeń czy ocenę dotyczącą pomocy publicznej. Ponadto przygotowaliśmy rozwiązanie ułatwiające realizację dużych projektów infrastrukturalnych [podwojenie wartości dotacji, przy których projekt przesyłany zostaje do oceny KE], dla którego znaleźliśmy poparcie innych krajów członkowskich. Jednak Bruksela rozpatrzy je najprawdopodobniej dopiero jesienią. Taka opieszałość opóźnia nam wykorzystanie części pieniędzy.

Jacek

Kowalczyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu