Sieć DDD Dobre Dla Domu, właścicielsko powiązana z BRW Wnętrza, która oferuje głównie specjalistyczne produkty podłogowe oraz drzwi, chce podwoić zasięg na krajowym rynku. W ramach nowej strategii planuje też otworzyć sklepy w miastach poniżej 30 tys. mieszkańców.
— Jesteśmy obecni w dużych lokalizacjach, takich jak Kraków, Gdańsk, Szczecin czy Łódź. Ale jesteśmy gotowi wejść do mniejszych miejscowości. To ciągle niezagospodarowany rynek, na którym klient ma niewielki wybór i ograniczony dostęp do produktów oraz usług z branży wyposażenia wnętrz — mówi Piotr Matluch, prezes DDD.
W takich rejonach działają już dwa sklepy DDD — w Bochni i Głuchołazach. Koszt otwarcia placówki w mieście do 30 tys. mieszkańców to 70 tys. zł (w dużych aglomeracjach — ponad 100 tys. zł).
Sieć powstała pięć lat temu. Dotąd dorobiła się 47 sklepów, z czego dziewięciu własnych. DDD opiera się na franczyzie. Dla porównania, Sklepy Komfort — jeden z największych graczy na rynku — mają 146 placówek (w tym 127 własnych), a z kolei firma RuckZuck ma 140 oddziałów franczyzowych sieci.
— W tym roku zamierzamy otworzyć kolejnych 20 placówek, a docelowo w ciągu trzech lat chcemy mieć 100 sklepów. Stawiamy na model franczyzowy, bo wychodzimy z założenia, że lepiej dba się o własny biznes niż cudzy. Poza tym nie bez znaczenia są niższe koszty — mówi Piotr Matluch.
To, czy plan uda się zrealizować, będzie zależeć od koniunktury na rynku. Prezes DDD przyznaje, że branża odczuła spowolnienie, zwłaszcza w ostatnich miesiącach.
— Wolumenowo rok 2009 był dla nas o około 10 proc. gorszy niż 2008 r. Szacujemy, że rynek nie wchłonął około 3 mln mkw. paneli podłogowych w minionym roku (około 10-procentowa nadpodaż). Walka o wolumeny przełożyła się ponadto na 10-15-procentowy spadek marż — podsumowuje prezes DDD.
DDD celuje w 100 sklepów
Sieć sklepów z podłogami porozpycha się na rynku. Mimo że branża przeżywa teraz trudny czas.