„Rynek mieszkaniowy, który cierpi obecnie na nadpodaż nowych lokali, zostanie również dotknięty dalszym zmniejszeniem popytu. I tak jak ostatnio spadek popytu mógł mieć w dużej mierze charakter spekulacyjny (klienci oczekiwali spadków cen mieszkań, więc wstrzymywali się z zakupami), to teraz będzie miał bardziej fundamentalne podłoże” – uważa analityk DM PKO BP.
Zdaniem specjalisty, zwiększenie wymagań dotyczących wkładu własnego i podwyższenie marż zmniejszy dostępność kredytów hipotecznych. A tym samy znaczna część potencjalnych klientów nie będzie mogła sobi pozwolić na zakup nowego „M”.
„Obecnie praktycznie nie widać już żadnych powodów (oprócz powtarzanego wielokrotnie stwierdzenia, iż w Polsce brakuje ok. 1,5 mln mieszkań), aby na rynek mieszkaniowych w najbliższych kwartałach miała powrócić koniunktura” – konkluduje Michał Sztabler.