Déjà vu ma smak chipsów

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2016-06-20 22:00

Epaminontas Mitzalis, twórca Star Foodsa, znowu zaczyna budować królestwo słonych przekąsek. Z amerykańskim funduszem oraz pod marką własną sieci — w kraju i za granicą

„Snack snack snack wylądował już kosmiczny smak. Star star star to gwiezdny chrupków czar” — ten motyw reklamowy pamięta prawie każde dziecko wychowywane w latach 90. Star Foods, producent chrupek i chipsów, trafił pod koniec 2005 r. do rąk koncernu PepsiCo, a budująca firmę przez kilkanaście lat rodzina Mitzalis zniknęła na prawie dekadę z polskiej branży spożywczej. Powróciła bez rozgłosu. Epaminontas Mitzalis wybudował w Radomiu fabrykę... chrupek i chipsów i już wie, że będzie ją rozbudowywał. Tym razem nie po to, żeby sprzedać.

Ciągnie wilka do lasu

Epaminontas Mitzalis to niejedyny przykład biznesmena z branży spożywczej, który po sprzedaży biznesu powraca do budowy kolejnego w tym samym sektorze. Najbardziej znanym przykładem jest Zbigniew Grycan, który po Zielonej Budce zaczął tworzyć Lodziarnie Firmowe Grycan. Nie był o tyle bezpośrednim konkurentem nowych właścicieli, że postawił na wyższą półkę i rozwój sieci lokali. Niedługo poza rybami wytrzymał Jerzy Malek, zwany królem łososia. Gdy sprzedał Morpol, czołowego przetwórcę łososia, firmie Marinve Harvest, czołowemu jego producentowi, zabrał się za inwestycje w pstrągi, czyli ryby z tej samej rodziny łososiowatych.

Inny model

— Po sprzedaży Star Foodsa miałem pięcioletni zakaz konkurencji — od Bałtyku po południe Europy. Spędziłem trochę czasu na Ukrainie, a gdy zakaz przestał obowiązywać, zacząłem rozglądać się za akwizycjami w Polsce. Wiedziałem, że chcę wrócić do branży, którą znam najlepiej. Straciłem dwa lata na negocjacje z dwoma firmami na skraju bankructwa. Jedni mnie oszukali, drudzy przedłużali negocjacjei w końcu zbankrutowali. Zacząłem więc szukać terenu pod budowę zakładu od zera. Rozglądałem się w okolicach Tomaszowa Mazowieckiego [tam mieścił się Star Foods — red.], ale najlepsze warunki były w Radomiu. I tak oto jestem z powrotem w przekąskowym biznesie — mówi Epaminontas Mitzalis, prezes Fifor Polska. Spółka wystawiła pierwszą fakturę dwa lata temu. Wtedy też ruszyła produkcja chrupek, a rok temu dołączyły do niej chipsy.

— Plan zakładał zatrudnienie 250 osób w ciągu pięciu lat, ale już osiągnęliśmy ten poziom. Dotychczas zainwestowaliśmy około 30 mln zł. W tym roku dokładamy kolejne linie produkcyjne za około 10 mln zł i pod koniec roku będziemy zatrudniać kolejnych pracowników — mówi prezes. Obecnie firma przetwarza dziennie około 150 ton ziemniaków. Do chrupek i chipsów dołączają też kolejne produkty — prażynki, orzeszki, pistacje.

— Fifor ma zupełnie inny model biznesowy niż Star Foods. To produkcja marek własnych sieci, a nie brandowa. Nie budujemy więc dystrybucji, nie mamy ogromnego działu marketingu. Stworzenie od zera marki w Polsce wydaje mi się mało realne. Działamy w zupełnie innej rzeczywistości niż w latach 90., gdy rynek i kategorie dopiero były budowane. W segmencie marek własnych jest natomiast sporo do ugrania. Obecnie stanowią one około 20 proc. całej kategorii chipsów i chrupek, podczas gdy na zachodzie Europy ten udział sięga 60 proc. W tym kierunku będzie też podążać Polska — tłumaczy Epaminontas Mitzalis. Nie chce ujawniać planów w tym biznesie.

— Jesteśmy zaledwie 2-letnim dzieckiem i małym producentem. Jesteśmy ambitni, ale nie chcę deklarować, że zbudujemy giganta na miarę ówczesnego Star Foodsa — zastrzega prezes Fifor Polska.

Spółką zarządza z nim jednak ekipa menedżerska sprawdzona właśnie w gigancie.

— Ścisłe kierownictwo to zespół ośmiu osób, które wraz ze sprzedażą Star Foodsa przeszły do PepsiCo, a teraz wróciły tworzyć ze mną kolejny biznes. Tym razem rozwijam go, żeby zostać, a nie sprzedać za kilka lat. W Polsce osiedliłem się na stałe, mam tu rodzinę i tu zamierzam powoli budować firmę — twierdzi biznesmen.

Rodzinny interes

Mniejszościowym inwestorem spółki został pod koniec maja fundusz Darby Private Equity. To część grupy inwestycyjnej Franklin Templeton Investments, która ma na świecie aktywa o wartości sięgającej 750 mln USD. Kwoty transakcji nie ujawniono.

— Dzięki niej zdobyliśmy pieniądze na kapitał obrotowy, zwiększenie mocy produkcyjnych i poprawę ich efektywności. Nie zamierzamy jednak sprzedawać kolejnych akcji — mówi prezes Fifor Polska. Obecnie spółka zaopatruje m.in. Biedronkę, Żabkę, Stokrotkę i Piotra i Pawła.

Jej produkcja wyjeżdża również do sieci handlowych na Węgrzech, do Grecji i Rumunii.

— Pomogły nam kontakty sprzed lat, ale część sieci na razie się wstrzymała i chcą sprawdzić, co i jak robimy. Teraz przygotowujemy się do przetargów dla sieci handlowych z zachodniej Europy. Tu mamy jeszcze olbrzymią przestrzeń do wzrostu — uważa Epaminontas Mitzalis.

Fifor wspiera się kontaktami i produktami z dwóch innych przekąskowych spółek rodziny Mitzalis.

— Moje rodzeństwo rozwija biznes w Rumunii i Grecji, które mocniej skupiają się na przekąskach na bazie bakalii. Kiedyś może będziemy działać razem jako grupa — mówi biznesmen.

OKIEM EKSPERTA

Technologie i kapitał

PIOTR GRAUER, ekspert firmy doradczej KPMG

Przewagą spółki jest na pewno to, że za właścicielem stoi tak duże doświadczenie na rynku. Biznesowo to ciekawy pomysł, tak jak w wielu innych kategoriach spożywczych, to głównie w markach własnych sieci widać w ostatnich latach wzrost. W kategorii chrupek i chipsów rynek jest zdominowany przez graczy specjalizujących się w produkcji brandowej, więc na tym polu byłoby bardzo trudno coś ugrać. By wygrywać w markach prywatnych w dłuższej perspektywie, trzeba być liderem kosztowym. Oznacza to konieczność solidnych inwestycji w park maszynowy, więc pojawia się pytanie o zaplecze kapitałowe do ciągłego podnoszenia efektywności. To też kategoria żywności, która jest postrzegana jako niezdrowa. Warto więc, by już na etapie wdrażania technologii pomyśleć o zdrowszych rozwiązaniach, np. ograniczeniu zawartości tłuszczu itp. Łatwiej to zrobić w nowym zakładzie niż w tym, w którym już funkcjonują receptury.

OKIEM EKSPERTA

Technologie i kapitał

PIOTR GRAUER, ekspert firmy doradczej KPMG

Przewagą spółki jest na pewno to, że za właścicielem stoi tak duże doświadczenie na rynku. Biznesowo to ciekawy pomysł, tak jak w wielu innych kategoriach spożywczych, to głównie w markach własnych sieci widać w ostatnich latach wzrost. W kategorii chrupek i chipsów rynek jest zdominowany przez graczy specjalizujących się w produkcji brandowej, więc na tym polu byłoby bardzo trudno coś ugrać. By wygrywać w markach prywatnych w dłuższej perspektywie, trzeba być liderem kosztowym. Oznacza to konieczność solidnych inwestycji w park maszynowy, więc pojawia się pytanie o zaplecze kapitałowe do ciągłego podnoszenia efektywności. To też kategoria żywności, która jest postrzegana jako niezdrowa. Warto więc, by już na etapie wdrażania technologii pomyśleć o zdrowszych rozwiązaniach, np. ograniczeniu zawartości tłuszczu itp. Łatwiej to zrobić w nowym zakładzie niż w tym, w którym już funkcjonują receptury.