Zakład kosmetyczny założony przez Urszulę Gresser otrzymał od niej nazwę Waxing gegen rechts, co oznacza intencję wydepilowania skrajnej prawicy ze sceny politycznej. Z iście wiralową popularnością rozpowszechnił się w internecie gif reklamujący salon. Przedstawia on przywódcę nazistowskich Niemiec, któremu odrywany jest charakterystyczny wąsik, będący jego znakiem rozpoznawczym. Plakaty z wizerunkiem polityka zostały również rozlepione w bawarskim mieście Cham, gdzie Gresser otworzyła swój biznes.

Aby uniknąć oskarżeń o propagowanie nazizmu pomysłowa Niemka zadeklarowała przeznaczenie 1 euro z każdego dokonanego zabiegu na rzecz organizacji walczącej z coraz popularniejszą w RFN skrajną prawicą.
Tamtejsi prokuratorzy uznali jednak, że nawet wykorzystywanie wizerunku Adolfa Hitlera w reklamie czy popkulturze może być łamaniem § 86a Kodeksu karnego Republiki Federalnej Niemiec zakazującego propagownia ideologii narodowo-socjalistycznej. Gresser nie zgadzała się z taką interpretacją swoich działań tłumacząc, że jej kampania miała wykpić zbrodniarza wojennego i samą myśl nazistowską. Jednak aby uniknąć procesu usunęła postać Austriaka ze swoich materiałów.
Surowa interpretacja przepisów dotyczących promocji skrajnej prawicy to stały temat w Bawarii - ojczyźnie narodowego socjalizmu. Tamtejszy wymiar sprawiedliwości niezwykle surowo podchodzi do sprawy, a w całych Niemczech zakazane jest używanie symbolu swastyki czy nazistowskiego orła. Są one wymazywane nawet z produkowanych za Odrą modeli historycznych samolotów czy pojazdów do sklejania. Podejście to od kilku lat jest jednak krytykowane jako fałszujące obraz historii w świadomości młodego pokolenia.
A sam gif z kampanii Gresser wciąż żyje w internecie:
