KOMENTARZ

GRZEGORZ CZARNECKI
dyrektor ds. sprzedaży korporacyjnej Masterlease
Na diesle warto było się zdecydować, gdy roczne przebiegi były planowane na minimum 40 tys. km. Ponadto pojawił się problem filtrów cząstek stałych (DPF). Względy ekologiczne, które wymusiły ich wprowadzenie, podniosły koszty użytkowania silników Diesla. Filtry te wymagają tzw. wypalania, do czego niezbędna jest dłuższa jazda z wyższymi obrotami silnika, praktycznie niemożliwa w ruchu miejskim. Bez wypalenia filtra niezbędne są częstsze wymiany oleju i filtrów. Czasami dochodzi nawet do awarii silnika. To podniosło w ostatnim czasie koszty eksploatacji pojazdów z silnikami Diesla.
Teraz pojawił się problem cen paliw. Sądzę, że przyczyni się to do wzrostu popularności silników benzynowych. Dzisiejsze proporcje w zakupach, pokazujące zdecydowaną przewagę diesli, są wynikiem zamówień dokonywanych kilka miesięcy temu w nieco odmiennej sytuacji.
W tej chwili trudno jednoznacznie określić, w kierunku którego napędu będą skłaniać się klienci flotowi dokonujący zakupów i wymiany parków w najbliższej przyszłości.
Możemy spróbować przyjąć, że wybór padnie na benzynę z uwagi na stale rosnącą cenę ropy, jednak na razie obserwujemy zachowania klientów i przyglądamy się, na ile jest to zachowanie chwilowe, a na ile stała tendencja.