- Interwencje były widoczne w lutym, to zostało potwierdzone, nawet można powiedzieć że oficjalnie. Mówi się, że wówczas sprzedano ok. 300 mln EUR. Po tym czasie nie było oficjalnych komunikatów w tej sprawie. Można snuć jedynie przypuszczenia, że są prowadzone interwencje (quasi interwencje, bo nie wychodzą ze strony banku centralnego). Czasami w kwotowaniach widocznych w systemie RTR pojawia się nad często kontrybutor BGK. Jeśli częstotliwość z jaką podaje ceny BGK jest nad wyraz duża, a do tego kurs EURPLN dochodzi, jak ostatnio do kluczowego poziomu oporu, to przypuszczamy, że to właśnie zlecenie BGK hamują dalszą deprecjację złotego. Tak było w minionym tygodniu. W momencie kiedy kurs EUR/PLN dochodził do granicy 4,52 (ważna 3 mi3ieczna granica trendu spadkowego) na rynku pojawiały się zlecenia sprzedaży waluty, a wśród kontrybutorów cen wyświetlał się nad wyraz często BGK (mówię o kontrybutorach bo mam dostęp do serwisu RTR z takimi cenami, a nie do tzw. maszyny RTR do dokonywania rzeczywistych transakcji). Taka sytuacja to nie przypadek. O zleceniach BGK wiedzą dokładnie dilerzy zarządzający pozycją banku tzw. spot dilerzy lub traderzy. Zazwyczaj nieoficjalnie przekazują sobie takie informacje. Przypuszczam, że nikt z BGK nie przekaże takiej informacji, bo od razu straciliby klienta – ministerstwo finansów (MF). Równie dobrze transakcje walutowe MF może zlecić innym niż BKG bankom. Wcześniej, kilka lat temu takie transakcje przeprowadzały banki z Londynu. Teraz, z wiadomych powodów, nikt im nie daje tego typu zleceń – mówi nam Marek Wołos, dyrektor departamentu doradztwa i analiz Domu Maklerskiego TMS Brokers.
Jak interpretuje działania rządu?
- Celem jest ustabilizowanie i umocnienie złotego. Dlaczego: 1) słaby złoty to wyższe koszty obsługi zadłużenia zagranicznego = większy deficyt. Koszt obsługi długu zagranicznego w pierwszym kwartale br. był o ok. 1 mld złotych większy niż planowano. Jak wzrósłby koszt obsługo długu, gdyby złoty nadal słabł? Tak naprawdę dla rządu dobry kurs walutowy to ten założony w ustawie budżetowej. Im wyższy kurs, tym większe koszty obsługi zobowiązań zagranicznych; 2) słaby złoty, to mniejszy import = mniejsze przychody z akcyzu, cła, VAT i innych podatków (o tym pisaliście); 3. Rząd wycofuje się z ustawy o opcjach. Może poprzez umocnienie złotego koszty zamknięcia toksycznych transakcji opcyjnych będą dla firm do zaakceptowania, a banki, przy kursie bliżej poziomu 4,0 niż 5,0 są bardziej skłonne do negocjacji z przedsiębiorstwami na temat konwersji zobowiązań na kredyty, akcje lub inne aktywa spółek. Niższe koszty finansowe obsługi zobowiązań walutowych to lepsze wyniki spółek = większe przychody do budżetu; 4) Słaby złoty to wzrost inflacji, a tego, rząd nie potrzebuje. Za chwilę, przy wysokiej inflacji, okaże się, ze w przyszłorocznej ustawie budżetowej potrzeba waloryzacji rent i emerytur i innych wydatków opartych o wskaźnik inflacji. 5) Myślę, ze rząd nadal wierzy w możliwość wejścia naszego kraju do ERM2 w tym roku. Po wyborach zdecyduj się na próbę zmian w konstytucji tak aby dopasować ją do zmiany waluty. Gdyby równocześnie złoty ustabilizował się np. w przedziel 4,0-4,40 to kryterium walutowe można by było uznać za spełnione = możliwość wprowadzenia mechanizmu ERM2 – komentuje analityk.