Sesja kończąca giełdowy tydzień na warszawskim parkiecie okazała się jednocześnie najgorszą w ostatnich dniach, a akcjonariusze większości notowanych spółek chcieliby chyba jak najszybciej o niej zapomnieć. Zdecydowana wyprzedaż na większości giełd światowych nie ominęła również naszego rynku, a informacje typu ewakuacja giełdy londyńskiej, czy wybuch w Tuluzie powodowały eskalację nerwowej atmosfery.
Na otwarciu notowań wszystkie wskaźniki koniunktury wyraźnie straciły na wartości. We wszystkich przypadkach przecena przekroczyła 1%, a najbardziej osłabły WIG i TechWIG. Do południa na rynku niewiele się działo. Byki próbowały bronić się przed głębszym spadkiem, ale jednocześnie nie były na tyle aktywne by podjąć próbę odrobienia strat. W efekcie w pierwszej połowie sesji utrzymywała się względna stabilizacja. Pogorszenie koniunktury nastąpiło po godzinie 12. Warszawski parkiet ugiął się pod presją silnej wyprzedaży, jaka dominowała dziś na głównych giełdach europejskich. Również notowania kontraktów na indeksy amerykańskie sygnalizowały dalszy ciąg spadków za oceanem pogłębiając tym samym negatywne nastroje. Jakby tego było mało na rynek napłynęły informacje o ewakuacji giełdy w Londynie spowodowanej alarmem bombowym, eksplozji z rafinerii w Tuluzie oraz strzelaninie na lotnisku w Amsterdamie. Oliwy do ognia dolały również doniesienia na temat groźby kolejnych zamachów w USA, tym razem w Bostonie. Nerwowa atmosfera jeszcze bardziej się nasiliła, a niedźwiedzie przejęły kontrolę nad rynkiem. W rezultacie doszło do silnych spadków i dopiero na kilkanaście minut przed końcem handlu, kiedy po fatalnym otwarciu giełdy amerykańskie zaczęły lekko zwyżkować kupujący podjęli próbę przeciwstawienia się presji podaży. Przyniosła ona wzrostowe odbicie w końcówce, jednak trudno mówić by zmieniło ono niekorzystny obraz, z jakim dziś mieliśmy do czynienia. Dzisiejszy dzień wszystkie indeksy zakończyły poniżej poziomów zamknięcia poprzedniej sesji, a największe straty zanotował WIG20, który spadł o 4.2%, a niewiele ustępował mu TechWIG zniżkując o 3.9%.
Miniony tydzień na warszawskim parkiecie, był kolejnym który upłynął pod znakiem reakcji na konsekwencje ataków terrorystycznych na Stany Zjednoczone. Otwarcie rynków amerykańskich przyniosło zdecydowaną wyprzedaż, która spowodowała falę spadków również na większości giełd światowych, która nie ominęła ona również naszego parkietu. W połowie tygodnia pojawiły się nadzieje na odreagowanie silnej zniżki, jednak ponowne pogorszenie nastrojów w ostatnich dwóch dniach, a szczególnie eskalacja nerwowej atmosfery na dzisiejszej sesji spowodowały, że okazały się one przedwczesne. O skali dominacji niedźwiedzi świadczy fakt, że indeks WIG20 naruszył niezwykle istotną psychologiczną granicę 1000 pkt. W końcówce notowań byki zdołały wprawdzie odrobić część strat, jednak ryzyko kolejnych prób przebicia w najbliższym czasie jest znaczne. Obecna sytuacja przypomina w dużym stopniu tę z poprzedniego tygodnia, kiedy to również w połowie okresu wydawało się, że nastąpi odreagowanie przeceny, jednak końcówka potwierdziła, że rynek znajduje się pod kontrolą podaży.
Trudno więc w obecnej sytuacji o powodu do zbytniego optymizmu. Po silnej deprecjacji może wprawdzie nastąpić wkrótce wzrostowe odbicie nie wykluczając, że będzie ono dość dynamiczne, jednak do czasu ustabilizowania się sytuacji prawdopodobieństwo wyraźniejszej poprawy koniunktury jest raczej niewielkie.
Jacek Buczyński, DM PBK SA