Ostatnia sesja tygodnia nie przyniosła zmiany sytuacji na warszawskim parkiecie, na którym nadal dominował marazm. Inwestorów nie przekonały ostatnie oznaki wyczerpywania się negatywnych nastrojów na rynkach amerykańskich, ani też dość dobra atmosfera panująca dziś na głównych giełdach Europy w rezultacie czego WIG20 pozostawał dziś na minusie.
Otwarcie sesji przyniosło spadki większości wskaźników koniunktury, które nie były wprawdzie zbyt duże, jednak biorąc pod uwagę, że dziś trudno było spodziewać się większego zaangażowania uczestników, nie był to najlepszy prognostyk dla przebiegu sesji. Obawy te potwierdziła pierwsza godzina handlu, która upłynęła pod znakiem przewagi strony podażowej, która zaowocowała wyraźną przeceną. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy była wyprzedaż akcji Pekao, która nadawała ton notowaniom w pierwszej części sesji. Inne ze spółek będących ostatnio w centrum zainteresowania inwestorów, jak chociażby TPSA, czy PKN oscylowały dziś wokół poziomów zamknięcia ze środy i zachowywały się dość spokojnie.
Indeks WIG20 po raz kolejny dotarł w okolice istotnego wsparcia na poziomie 1368 pkt., gdzie znowu byki zdołały zahamować przecenę. Od tego momentu na rynku niewiele się już działo i chociaż strona popytowa próbowała odrabiać straty, to jednak bardziej wyglądało to na próbę zahamowania spadków niż większe ożywienie. Poprawie klimatu inwestycyjnego nie pomagały nawet wzrosty, jakie dziś utrzymywały się na giełdach europejskich oraz notowania kontraktów amerykańskich, dające szanse na zwyżkę za oceanem. W ostatniej godzinie koniunktura się znowu się pogorszyła i doszło do kolejnego testu wspomnianego wsparcia. Jak można przypuszczać tylko dzięki lepszym niż oczekiwano danym makro z USA, o zamówieniach przedsiębiorstw (wzrost o 1.2% wobec oczekiwanych 0.7%) oraz wskaźnika Chicago PMI, który wyniósł 60.8 przy prognozach 55, udało się odrobić część strat i obronić powyższe ograniczenie. Dzisiejszy dzień WIG i WIG20 zakończyły spadkami o 0.5% podobnie jak NIF, który zniżkował o 0.4%. Wzrosły natomiast TechWIG i MIDWIG.
Zamknięcie tygodnia nie należało do ciekawych podobnie jak zresztą cały ostatni okres. Indeks WIG20 znowu utknął w męczącym trendzie bocznym, w obliczu którego trudno o wiarygodniejsze przesłanki wskazujące na kierunek, w którym podąży wkrótce rynek. Dopiero wybicie z tego stanu może przynieść więcej rozstrzygnięć. Z jednej strony byki w dalszym ciągu, chociaż przychodzi im to z coraz większym trudem, bronią ważnego wsparcia na poziomie ok. 1368 pkt. Z drugiej natomiast spore obawy budzić powinien ich niewielki potencjał, który nie jest najlepszym prognostykiem jeśli chodzi o możliwość większej poprawy krótkoterminowej koniunktury. Tym samym obecnie można znaleźć argumenty tak za kontynuacją wzrostów, jak i wystąpieniem wyraźniejszej korekty, a więc skutecznym może okazać się wstrzymanie z większym zaangażowaniem do czasu wyklarowania sytuacji. Niewykluczone, że może nastąpi to już w kolejnym tygodniu, gdyż zakres wahań jest niewielki i nawet przy tak dużym marazmie z jakim mamy obecnie do czynienia wydaje się, że nie powinien utrzymać się zbyt długo.
Jacek Buczyński, DM PBK SA