W ostatnich dniach na warszawskim parkiecie niewiele się dzieje i dzisiejsza sesja nie odbiegała zbytnio od tego obrazu rynku. Okres świąteczno-noworoczny nie sprzyja podejmowaniu istotniejszych decyzji, a wielu inwestorów myślami jest już chyba bliżej noworocznych zabaw niż sytuacji na rynku.
Początek dzisiejszych notowań miał niemal dokładnie odwrotny przebieg jak w czwartek. Otwarcie przyniosło lekkie spadki większości indeksów koniunktury, które jednak poza NIF-em nie przekroczyły 1%. Jedynie MIDWIG praktycznie pozostał na poziomie czwartkowego zamknięcia. Od początku przewagę uzyskali natomiast kupujący i w rezultacie dość szybko rynek wyszedł na plus. Zapału bykom starczyło jednak tylko na niecałą godzinę, i już przed 11 koniunktura zaczęła się ponownie pogarszać. W tym okresie inwestorów nie przekonywały lekkie wzrosty jakie utrzymywały się na głównych giełdach Europy oraz podobne zachowanie kontraktów na indeksy amerykańskie. Punkt równowagi został osiągnięty po godzinie 13 kiedy to strona popytowa podjęła kolejną próbę odrobienia strat. Początkowo szło to jednak wyjątkowo opornie mimo lepszych niż oczekiwano danych z rynku pracy oraz zamówieniach na dobra trwałe w USA. Dopiero na godzinę przed końcem handlu rynek przyspieszył i dodarł do poziomów odniesienia z poprzedniej sesji. Pierwsza próba jego sforsowania okazała się nieudana, jednak tuż przed zamknięciem i w trakcie samego zamknięcia popyt wyraźnie się ożywił, a dynamiczna zwyżka spowodowała, że rynek znalazł się na plusie. W rezultacie większość indeksów osiągnęła w końcówce swe dzienne maksima, a jedynie TechWIG wypadł blado na tym tle tracąc 1.4%.
Wydaje się, że w znacznym stopniu takie powiew optymizmu można zawdzięczać całej serii danych makroekonomicznych zarówno zza oceanu jak i w naszym kraju, które sprzyjały poprawie klimatu inwestycyjnego. Jeśli chodzi o USA to poza wspomnianymi wskaźnikami z rynku pracy i informacjami o zamówieniach na dobra trwałe, ważne dla inwestorów były ogłaszane o 16 indeksy zaufania konsumentów i Chicago PMI. Pierwszy z nich znacznie przekroczył oczekiwania i wyniósł 93.7 pkt., zaś drugi był niestety gorszy niż się spodziewano o osiągnął poziom 41.4 pkt. W sumie jednak wymowa okazała się neutralna, ale pozwoliła na podtrzymanie wzrostów na rynkach amerykańskich.
Nastroje na parkiecie poprawić mogły również dane w naszym kraju, a zwłaszcza deficyt obrotów bieżących, który był wyraźnie niższy nawet w stosunku do optymistycznych szacunków. W listopadzie wyniósł on bowiem jedynie 217 mln $, a według zapowiedzi niektórych członków RPP po 11 miesiącach spadł do 4% PKB.
Jacek Buczyński, DM PBK SA