Jeżeli dojdzie do prywatyzacji, 15 proc. akcji przypadnie załodze firmy. Jednak rozmowy na ten temat związkowcy z JSW uzależniają od spełnienia kilku warunków, m.in. gwarancji utrzymania układów zbiorowych i zatrudnienia.
Oprócz giełdowego debiutu i programu inwestycyjnego, najważniejsze obecnie plany największego w Europie producenta węgla koksowego to stworzenie wokół spółki polskiej grupy węglowo- koksowej oraz przyłączenie samodzielnej dotychczas kopalni Budryk w Ornontowicach - wynika z przekazanych w poniedziałek PAP informacji JSW.
"Liczę, że już niedługo spółka przejmie kopalnię Budryk, potem koksownie z Zabrza i Wałbrzycha, a następnie zadebiutuje na GPW. Jeśli spełnią się te plany, JSW będzie prawdziwą perłą górnictwa - firmą, która będzie kształtować rynek węgla koksowego w tej części świata" - ocenił pełniący obowiązki prezesa JSW Jarosław Zagórowski.
JSW ma już większościowy pakiet udziałów w Koksowni Przyjaźń. Jeżeli - co planowane jest od kilku lat - Skarb Państwa wniesie do spółki akcje koksowni w Zabrzu i Wałbrzychu oraz nawiązana będzie strategiczna współpraca z koksownią Huty Częstochowa, grupa kontrolować będzie 48 proc. polskiej produkcji koksu. Łączne potrzeby inwestycyjne koksowni z przyszłej grupy to ok. 2,5 mld zł, z czego 1,5 mld zł w Przyjaźni.
Natomiast na ok. 220 mln zł szacuje się potrzeby inwestycyjne kopalni Budryk, która ma wejść w skład JSW. Z tego 185 mln zł pochłonie przygotowanie do uruchomiania poziomu 1.290 metrów. Będzie to najniżej położony poziom wydobywczy w polskim górnictwie. Za 30 mln zł planowana jest modernizacja zakładu przeróbki węgla.
Wśród własnych inwestycji JSW najważniejsze są te związane z udostępnianiem nowych złóż: "Pawłowice I" (za ok. 888 mln zł) i "Bzie-Dębina 1 Zachód" (za 983 mln zł). Ponadto ok. 612 mln zł pochłonie budowa nowych poziomów wydobywczych w kopalniach JSW, a ok. 85 mln zł integracja trzech kopalń spółki w jedną. Ok. 4 mld zł do 2020 r. kosztować będą bieżące inwestycje spółki. Program inwestycyjny ma zapewnić firmie efektywną działalność w perspektywie kilkudziesięciu lat.
Skonsolidowana grupa węglowo-koksowa mogłaby trafić na giełdę, a większościowy pakiet akcji nadal posiadałoby państwo. Ta sprawa będzie jeszcze dyskutowana z działającymi w spółce związkami zawodowymi. Dwa lata temu w referendum załoga opowiedziała się przeciwko prywatyzacji. Za wejściem na giełdę opowiada się zarząd JSW.
"Giełda to najlepsza metoda na pozyskanie pieniędzy na inwestycje i rozwój spółki. Obecność na GPW gwarantuje obiektywną wycenę majątku spółki, uporządkowanie wewnętrznych procedur i zarządzania oraz przejrzystość we wszystkich obszarach działalności. Nie bez znaczenia jest też wzrost prestiżu i wiarygodności. Można to wszystko osiągnąć przy zachowaniu pakietu kontrolnego przez Skarb Państwa" - uważa wiceprezes JSW, Daniel Ozon.
Zdaniem doradców, zdobycie pieniędzy poprzez giełdę jest najskuteczniejszym rozwiązaniem dla JSW. W przyszłości zyski spółki mogą być zbyt małe, aby pokryć wszystkie niezbędne inwestycje. Związkowcy mają jednak wątpliwości. Szef "Solidarności" w JSW, Sławomir Kozłowski, uważa, że aby w ogóle poważnie rozmawiać o prywatyzacji i myśleć o ewentualnym kolejnym referendum w tej sprawie, potrzebne jest spełnienie trzech warunków.
"Przede wszystkim chodzi o gwarancje utrzymania zapisów obowiązujących układów zbiorowych pracy, dokończenie tworzenia grupy węglowo-koksowej, o której od kilku lat na razie tylko się mówi, oraz przedstawienie konkretnego pakietu gwarancji pracowniczych. Dopiero wtedy można odwołać się do opinii załogi w tej sprawie" - powiedział w poniedziałek PAP Kozłowski.
JSW SA jest największym producentem węgla koksowego w Europie, zatrudnia ponad 19 tys. osób w pięciu kopalniach. Jej roczne przychody przekraczają 7 mld zł. Ubiegłoroczny zysk netto wyniósł blisko 287 mln zł. Roczne wydobycie węgla przekracza 13,3 mln ton. W 2006 r. ponad 21 proc. produkcji trafiło na eksport. (PAP)