Do niektórych interesów potrzeba mięczaków

Weronika A. Kosmala
opublikowano: 19-08-2015, 22:00

Małż już z zasady może posłużyć za metaforę lokaty — jeśli pod jego skorupę wpadnie ziarenko piasku, po latach wyciągnąć można perłę.

O tym, że wysokiej jakości perły potraktować można jako zyskowną lokatę, zorientować można się chociażby po wynikach aukcyjnych. Zupełnie niejasny może się natomiast wydać fakt, że chociaż niektóre z nich wyglądają identycznie, ich ceny różnią się tak znacząco, że perłowy rynek uznać można z pewnością za jeden z bardziej tajemniczych.

Perły hodowlane niczym się od tych naturalnych nie różnią, bo powstają tak samo, tylko że na masową skalę.
Zobacz więcej

TO SAMO, ALE NIE TAK SAMO:

Perły hodowlane niczym się od tych naturalnych nie różnią, bo powstają tak samo, tylko że na masową skalę. Bloomberg

Kapitał na dnie

Najcenniejsze z wytworów morskich małży to perły naturalne, których wydobycie dawniej zdarzało się przypłacać nawet życiem. Obce ciało, jeśli przypadkiem dostanie się pomiędzy płaszcz a muszlę mięczaka, zaczyna być pokrywane przez niego warstwami perłowej masy, co powoduje, że formuje się wtedy stosunkowo regularny kształt.

Problemem dla nieobeznanego inwestora może być jednak to, że perły hodowlane niczym się od tych naturalnych nie różnią, bo powstają tak samo, tylko że na masową skalę. Sztuczna hodowla polega po prostu na umieszczaniu tego ziarenka we wnętrzu małży samemu, ponadto już na początku ubiegłego wieku zdążyła zostać doprowadzona do perfekcji. Powszechny dostęp do tańszych pereł zapewniali na początku Japończycy, ale dzisiaj zarówno te słodko-, jak i słonowodne wyławia się w Chinach, Meksyku, na Tahiti, w Birmie, Australii czy USA.

Chińskie perły trafiające do Polski są już oceniane jako bardzo wysokiej jakości, a specjalnością hodowców z Tahiti są na przykład perły czarne ze srebrzystym i purpurowym overtonem, czyli barwą dodatkową. Skoro więc produkcja hodowlana jest już tak rozbudowana, że stanowi na rynku 90 proc., odróżnienie tej naturalnej wydaje się tak pracochłonne, jak wyłowienie perły samemu z dna oceanu.

Budda w muszli

Chociaż opisy metod badania naturalności bez wcześniejszego przygotowania nie są możliwe do zrozumienia, takie rozróżnienie można technicznie przeprowadzić. Poza tym, czy perła jest naturalna czy hodowlana, jej wartość w obrocie ocenia się według pięciu cech jakościowych — kształtu, rozmiaru, powierzchni, połysku i barwy.

W opisach katalogowych spotkać można się też z określeniem orient, które odnosi się do wysokogatunkowych pereł ze Wschodu, które wyławiane są na przykład z Zatoki Perskiej i charakteryzują się najsilniejszym połyskiem z tzw. perłowymodblaskiem. Jak twierdzą eksperci z Sotheby’s, gdzie cena naszyjnika z pereł osiągać może kilka milionów dolarów, podaż pereł naturalnych nie jest zbyt wysoka, ale popyt zgłaszany jest nawet w czasach gospodarczych zawirowań. Znawcy najczęściej zwracają uwagę na równość i regularność kształtów, ale zdarza się też, że ich uwagę skupia właśnie jakaś dziwaczność.

Największą z pereł wydobyto z liczącej prawie 500 lat i ważącej ponad 300 kg muszli, a jej kształt przypominał ludzką głowę, jeśli chodzi o podobną osobliwość z hodowli, pierwsze chińskie próby sprowadzały się do umieszczania w muszlach maleńkich figurek. Za każdym razem pojawiały się też przy tym jakieś religijne wątki — naturalny okaz nazwano Perłą Allacha, a w ramach XIII-wiecznych eksperymentów Chińczycy zamykali w małżach posążki Buddy. Sądząc po poważnym charakterze przedsięwzięcia, biznesowego potencjału upatrywano więc w mięczakach już od dawna, i to w dodatku na miarę prawdziwego sacrum.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika A. Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu