Dobre wyniki cieszą, ale niewiele zmieniają

  • Adam Czyżewski
opublikowano: 30-10-2014, 00:00

Koncerny naftowe odnotowały w trzecim kwartale 2014 r. poprawę marż rafineryjnych, związaną przede wszystkim z zaskakującym spadkiem cen ropy naftowej

To właśnie od marży, a więc różnicy pomiędzy rynkowymi cenami produktów przerobu ropy (olej napędowy, benzyna, ciężki olej opałowy) i ceną zużytej ropy zależą w dużym stopniu wyniki finansowe w tej branży. Marża może dotyczyć pojedynczych produktów (cena oleju napędowego minus cena ropy naftowej, cena benzyny minus cena ropy naftowej) i wówczas mówimy o marży produktowej, zwanej też marżą crack. Może też dotyczyć całego koszyka produktów wytwarzanych w rafinerii i wówczas mamy do czynienia z marżą rafineryjną. Ponieważ struktura produktowa przerobu ropy jest dostosowywana zarówno do struktury popytu i cen produktów, które ulegają zmianom, jak również do wydajności rop wchodzących do produkcji, w celach porównawczych rafinerie obliczają marże modelowe, przy stałej strukturze produkcji, średniej z wielu okresów.

Warto podkreślić, że krótkookresowe wahania marż są zjawiskiem typowym, bowiem na ceny paliw wpływa istotnie sezonowość popytu konsumpcyjnego, której nie ma na rynku ropy naftowej. Także okresowe lub sezonowe wyłączenia rafinerii z produkcji (przestoje remontowe) powodują zmniejszenie podaży paliw i zużycia ropy naftowej, co wpływa na ich ceny. W konsekwencji, w krótkim horyzoncie, ceny paliw zmieniają się inaczej niż ceny ropy, nierzadko w przeciwnych kierunkach, czego rezultatem są wzrost lub spadek marż.

Spójrzmy na modelową marżę rafineryjną PKN Orlen w bieżącym roku. W styczniu 2014 była ona ujemna (-0,10 USD/b). W kolejnych miesiącach wzrosła do 4,3 USD/b w kwietniu, po czym w maju spadła do 1,5 USD/b i pozostała na tym poziomie w czerwcu, by następnie wzrosnąć do 5,5 USD/b we wrześniu. Gdy zestawimy te zmiany ze zmianami cen ropy naftowej, dostrzeżemy, że zwyżkom cen ropy towarzyszył spadek marży i odwrotnie — gdy cena ropy spadała, marża rosła. Nic dziwnego, skoro cena ropy naftowej pomniejsza marżę.

Jednak takie zachowanie marż (widoczna silna reakcja na zmiany cen ropy naftowej) ma miejsce tylko w pewnych warunkach: gdy następują nieoczekiwane zmiany cen ropy naftowej, w górę, pod wpływem rzeczywistych lub prawdopodobnych przerw w dostawach (premia strachu) lub w dół, pod wpływem znacznie rzadziej występujących, przyrostów produkcji, w krótkim terminie, gdy jeszcze ceny produktów nie zdążyły się dostosować do nowych cen ropy.

Ropa naftowa ma cechy aktywa finansowego i jej cena, za pośrednictwem rynków finansowych, silniej i wcześniej dyskontuje nieoczekiwane zmiany otoczenia niż ceny paliw (produktów przerobu ropy naftowej), które zwykle reagują dopiero na zmiany rzeczywiste. Także w sytuacji nieoczekiwanego obniżenia prognozowanej ścieżki światowego PKB i ścieżki popytu na paliwa płynne w gospodarce globalnej, z czym aktualnie mamy do czynienia (wcześniej taka sytuacja miała miejsce w 2012 r.), ceny ropy naftowej reagują spadkiem wcześniej i silniej niż ceny produktów naftowych, których zmiany zachodzą stopniowo i są rozłożone w czasie.

Na tej podstawie można powiedzieć, że w perspektywie paru miesięcy prawdopodobną konsekwencją już dokonanego spadku cen ropy naftowej (jeśli zostanie podtrzymany), będzie spadek cen paliw i w konsekwencji zmniejszenie marż. I odwrotnie, jeśli jednak cena ropy wzrośnie, np. pod wpływem czynników geopolitycznych, najpierw obniżą się marże rafineryjne, a następnie, po pewnym czasie, do nowego poziomu cen ropy naftowej dostosują się ceny paliw i produktów przerobu ropy naftowej i marże wzrosną.

W dłuższych horyzontach marża rafineryjna z prostej różnicy cen zamienia się w parametr, którego poziom jest kształtowany przez technologie stosowane w globalnym przemyśle naftowym: marża jest wyznaczana przez krańcowe (najdroższe) technologie, których uruchomienie jest potrzebne do zaspokojenia globalnego popytu na paliwa. Do głosu dochodzi bowiem kosztowy mechanizm ustalania cen paliw w globalnym przemyśle naftowym, zgodnie z zasadą cena ropy plus marża technologiczna, określająca krańcowy koszt jej przerobu (u najmniej efektywnego producenta lub w najmniej efektywnym procesie). Rosnący popyt na paliwa stwarza miejsce na rynku dla mniej efektywnych producentów, którzy ustalają cenę na rynku (produkcja w długim horyzoncie musi się opłacać). Natomiast wejście na rynek nowych, bardziej efektywnych rafinerii zwiększa podaż przy niższej marży, obniża krańcowy koszt produkcji paliw i wypiera z rynku mniej efektywne rafinerie. Aby utrzymać się na rynku, trzeba produkować paliwa najtaniej, jak można. Nieoczekiwany skok marż w górę jest zawsze dobrą wiadomością, z której należy się cieszyć, ale nie można na niej budować przyszłości.

Autorem tekstu jest ADAM CZYŻEWSKI, główny ekonomista PKN Orlen

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ADAM CZYŻEWSKI, główny ekonomista PKN Orlen

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu