Dokuczliwa dla Polski jest etykieta "rynek wschodzący"

Andrzej Siłuszek
12-10-1998, 00:00

Dokuczliwa dla Polski jest etykieta „rynek wschodzący”

Ekonomiści coraz głośniej mówią, że ciągłe oczekiwanie na ogólnoświatowy kryzys finansowo-walutowy może zacząć funkcjonować jak samospełniająca się wróżba — wszyscy na niego czekają, więc musi nastąpić. Można jednak mieć nadzieję, że do niego nie dojdzie, bowiem żaden wskaźnik makroekonomiczny nie sygnalizuje spadku popytu i pojawienia się nadprodukcji, a tylko to mogłoby spowodować zatrzymanie tempa wzrostu światowej gospodarki.

KRYZYS finansowy objął wyłącznie kraje rozwijające się (kłopoty Japonii mają zupełnie inne podłoże). Wziął się stąd, że jedni wchłonęli za dużo krótkoterminowego kapitału spekulacyjnego, który trzeba zwrócić na każde żądanie, drudzy zaś zapragnęli natychmiast odzyskać swoje pieniądze. Z tego w żaden sposób nie wynika, że wszystko, co zrobiono w krajach rozwijających się za pożyczone pieniądze, było pozbawione gospodarczego sensu.

PROFESOR Jeffrey Sachs wprost atakuje Międzynarodowy Fundusz Walutowy, czyniąc go odpowiedzialnym na równi z niefortunnymi pożyczkobiorcami za rozpętanie burzy. Argumentuje, że fundusz wchodzi do krajów ogarniętych kryzysem stale z tym samym, niezmiennym schematem postępowania, bez uwzględnienia specyfiki danego kraju, i tnie wszystko równo z trawą, chore i zdrowe. Podaje przykład Indonezji, gdzie MFW nakazał m.in. zamk-nięcie 15 banków, co musiało oczywiście skończyć się szturmem klientów na pozostałe i doprowadzeniem kryzysu do dna.

ROZWIĄZANIE powstałej pętli finansowej jest piekielnie trudne i na razie nie ma tu dobrych pomysłów. Wszelako jest nieporównanie łatwiejsze, a przede wszystkim krótsze w czasie, niż rozruszanie światowej koniunktury. A koniunktura na świecie jest dobra, na ten rok prognozowano tempo wzrostu światowej gospodarki równe 4 proc. Teraz te prognozy trzeba zweryfikować, ale 4 proc. jest tak wysokim tempem wzrostu, że nawet przejściowe zmniejszenie go do 2,5-3 proc. nie jest żadną katastrofą.

POLSKA gospodarka nie ma niebezpiecznych długów krótkoterminowych. Ministerstwo Finansów i NBP nie dopuściły też do nadmiernego dopływu kapitału spekulacyjnego (to efekt schłodzenia gospodarki). Nie grozi nam, że ucieczka kapitału zachwieje pozycją złotego, a jego obrona pochłonie rezerwy walutowe. W czasie rosyjskiego kryzysu i zmasowanej presji na złotego (niektórzy twierdzą, że była to rozmyślna próba jego siły) z kraju wypłynęło około miliarda dolarów, a bank centralny przyglądał się temu ze stoickim spokojem, bo w tym czasie rezerwy walutowe NBP wzrosły o 2 mld USD.

WYDAJE się, że po sześciu latach nieprzerwanego, wysokiego tempa wzrostu gospodarczego świat finansów wreszcie to zauważył. Jest szansa na to, że trochę odkleimy się od tego nieszczęsnego miana emerging markets.

Na dobrą sprawę jedynym poważnym zagrożeniem dla utrzymania wysokiego tempa wzrostu gospodarczego w Polsce może być dłuższe zachwianie koniunktury w Niemczech, a jest to teraz bodaj najbardziej stabilny gospodarczo kraj na świecie. Poza Niemcami, gdzie trafia ponad jedna trzecia polskiego eksportu, reszta sprzedaży jest ogromnie rozproszona i nawet większe załamanie gospodarcze u kilku importerów nie powinno spowodować znacznych szkód.

DODATKOWO skutki ewentualnych kłopotów gospodarczych u naszych partnerów łagodzić może ogromne zróżnicowanie asortymentowe eksportu. Nie ma dominującej grupy wyrobów. Największą pozycją są: metale nieszlachetne i wyroby z nich — 14,5 proc., maszyny i urządzenia elektryczne — 13, materiały włókiennicze i wyroby z nich — 12 oraz sprzęt transportowy — 10,7 proc. Reszta towarów ma po kilka procent udziału.

NALEŻY oczywiście liczyć się z tym, że w roku przyszłym wzrost PKB będzie o ułamki procentu mniejszy od założonego 6,1 proc. Ale może być też i tak, że po uspokojeniu sytuacji świat zacznie w szybkim tempie odrabiać straty, a wówczas i u nas wzrost będzie większy, bo firmę mamy coraz lepszą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Siłuszek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Dokuczliwa dla Polski jest etykieta "rynek wschodzący"