Skala spadku jest wyraźna, WIG20 w ciągu dwóch godzin stracił 70 pkt. Dla porównania, na wczorajszej sesji maksymalna amplituda wahań wyniosła 34 pkt.
Inwestorom na rynkach globalnych zaczynają puszczać nerwy. Do podnoszącego znów łeb kryzysu na rynku pożyczek hipotecznych dochodzi kolejny argument za sprzedażą akcji - rekordowo słaby dolar. Amerykańska waluta jest na rekordowo niskim poziomie wobec euro (a także złotego), a oliwy do ognia dolali Chińczycy decydując się na dywersyfikację swoich rezerw walutowych. Odchodzą więc od dolara na rzecz walut silniejszych.
Słaby dolar to mocne euro, a to nie jest na rękę zachodnioeuropejskim spółkom wysyłających na eksport znaczną część produkcji do USA. Rodzi to obawy o ich zyski w IV kwartale i następnych. I nie zachęca raczej do kupna akcji, a raczej wbrew przeciwnie. Wyraźnie w dół idą kursy akcji np. europejskich koncernów samochodowych. Jakby tego było mało, ropa ustanowiła nowy rekord przekraczając 98 USD za baryłkę.
Przed południem WIG20 dotarł do 3755 pkt, kilka punktów nad poniedziałkowym dołkiem intraday. Ewentualne jego pogłębienie zwiastować będzie test nieco niższego wsparcia 3734 pkt wyznaczonego dołkami z 9 i 22 października. Dalsze pogarszanie koniunktury sprowadzi indeks do luki hossy 3659-3699 pkt z 2 października. Obszerne 40-pkt okno powinno raczej na nieco dłużej zatrzymać sprzedających.
Jak na razie indeks w dół ciągną przede wszystkim mniejsze jego komponenty z Biotonem na czele. Tak jak to wczoraj przepowiadaliśmy, za jedną akcję płaci się mniej niż 1 zł. Tym samym producent insuliny otrzymuje niechlubne miano spółki groszowej. Słabo prezentują się też Agora, Cersanit, Polimex-Mostostal, Polnord tracące na wartości w granicach 2,6-4,6 proc. Z gigantów najsłabszy jest PKN Orlen z około 1,3-proc. stratą. Najlepiej zaś wypada TP SA z minimalnym wzrostem rzędu 0,3 proc.