Trwa masowa wyprzedaż amerykańskiej waluty. W środę kurs dolara spadł do poziomu najniższego od 19 lutego 1999 roku. Notowania euro w trakcie sesji wzrosły z 1,1066 do 1,1148 USD. Inwestorzy mimo opublikowanych dzień wcześniej bardzo dobrych danych o zaufaniu amerykańskich konsumentów za kwiecień zdecydowali się dalej zmniejszać zaangażowanie w amerykańskiej walucie. Wybierali wyżej oprocentowane waluty, w tym przede wszystkim euro. W południe Eurostat podał, że wedle wstępnych szacunków inflacja w strefie euro w kwietniu spadła do 2,1 proc. z 2,4 proc. w marcu. To o 0,1 punktu proc. więcej, niż oczekiwali analitycy. Komisja Europejska poinformowała, że nastroje w gospodarce Eurolandu w kwietniu nieco wzrosły. Indeks je obrazujący zwyżkował do 97,9 pkt z 97,8 pkt w marcu. O godzinie 13.38 euro wyceniane było na 1,1123 dolara.
Choć sentyment dla amerykańskiej waluty pozostaje słaby, to wydaje się, że w krótkim okresie kurs EUR/USD nie powinien zwyżkować bardziej niż do 1,1165. Część inwestorów po ostatnich wzrostach zdecyduje się zapewne na realizację zysków z długich pozycji we wspólnej walucie. Na duże spadki kursu EUR/USD nie należy jednak liczyć.
W Polsce trwa aprecjacja złotego. W środę cena dolara spadła z 3,86 do 3,8160 zł i była najniższa od 5 lutego tego roku. Cena euro zniżkowała z 4,2870 do 4,2455 zł. Inwestorzy, szczególnie zagraniczni, nabywali polską walutę w oczekiwaniu na to, że poziom stóp procentowych w Polsce będzie dalej obniżany.
W porannej audycji Sygnały Dnia programu I PR Grzegorz Kołodko, minister finansów, powiedział, że w pierwszym kwartale 2003 r. tempo wzrostu gospodarczego Polski było niższe, niż zakładano i mogło wynieść nieco więcej niż 2,1 proc. Dodał też, że w drugim kwartale PKB Polski będzie wyższe niż 2,5 proc. Jego zdaniem, niższy wzrost PKB to efekt nadal niekorzystnej koniunktury zewnętrznej oraz nadmiernie restrykcyjnej polityki pieniężnej NBP. Po raz kolejny powtórzył, że ostatnia obniżka poziomu stóp procentowych przez RPP była zbyt niska. Podkreślił jednak wyraźnie, że jest przeciwny ograniczeniu niezależności banku centralnego.
Nieco później agencja ratingowa Fitch utrzymała długoterminowy rating BBB+ oraz krótkoterminowy F2 dla zadłużenia Polski w walucie zagranicznej. Perspektywy nadal stabilne. O godzinie 13.38 dolara wyceniano na 3,8350 złotego, a euro na 4,2655 zł. Do końca tygodnia, w związku z majowym weekendem, na krajowym rynku nie powinno już dochodzić do większych zmian kursowych.
Amerykańska waluta nie zdołała też uniknąć przeceny w Azji. Kurs USD/JPY zniżkował w środę z 119,96 do 119,20. Do najwyższego poziomu od 5 marca 1999 r., czyli do 133,23 jenów wzrósł za to kurs euro. Nikogo to nie dziwi, bo popyt japońskich inwestorów na papiery skarbowe denominowane we wspólnej walucie nadal jest bardzo wysoki. Europejska część handlu przyniosła konsolidację obu kursów w okolicy poziomów 119,30/50 i 132,80/133,00. W ciągu sesji bank centralny Japonii zaskoczył rynek informując, że może poluzować prowadzoną przez siebie politykę monetarną poprzez zwiększenie wartości depozytów lokowanych przez banki komercyjne z 17-22 do 22-27 bln jenów. O godzinie 13.38 dolara wyceniano na 119,48 jena. W najbliższym czasie kurs dolara powinien wahać się w zakresie 119,15-120,10.