Nadal tłumaczyć to można wpływem rynku długu, gdzie mamy ostatnio podbicie rentowności obligacji. Całkowicie została zerwana odwrotna korelacja z Wall Street, które nadal wspina się w górę, mimo pojawienia się spekulacji, że tzw. czeki Bidena mogą być skierowane tylko do biedniejszych Amerykanów. Na indeksie S&P500 zbliżamy się do tegorocznych maksimów wokół 3860 pkt.

Wykres dzienny FUS500
Dzisiaj słabo wypadły waluty rynków EM, co pokazuje, że niepewność udziela się z natury bardziej spekulacyjnym aktywom. W grupie G-10 najsłabsze były korony skandynawskie, oraz dolar nowozelandzki, co również zaczyna wskazywać na dominację trybu risk-off. Wśród europejskich walut uwagę zwracał rozdźwięk pomiędzy euro, a funtem. Wspólna waluta nadal słabła, co tłumaczy się kryzysem politycznym we Włoszech (szanse Mario Draghiego na sformowanie technokratycznego rządu są nikłe, chociaż głosowanie w parlamencie zaplanowano dopiero na przyszły tydzień). Kurs EURUSD coraz bardziej oddala się od okolic 1,20, a zbliża do wsparcia przy 1,1930.

Wykres dzienny EURUSD
Tymczasem funt pokazał w czwartek swoja siłę, chociaż rano wypadał jeszcze słabo. Zwrotem okazało się posiedzenie Banku Anglii, które pokazało, że decydenci wprawdzie mają ujemne stopy procentowe w swoim instrumentarium, ale raczej nie zamierzają się z tym spieszyć w nadchodzących miesiącach. W efekcie GBPUSD gwałtownie zawrócił w górę powracając w okolice 1,37. Później ruch ten został nieco skorygowany do 1,3660 na fali utrzymującego się pro-dolarowego sentymentu. Niemniej, jeżeli ten ulegnie odwróceniu, to GBPUSD może szybko wybić się ponad 1,37.

Wykres dzienny GBPUSD