W pierwszych godzinach czwartkowej sesji notowania naszej waluty nieco spadły. Cena dolara wzrosła z 3,8070 do 3,8295 zł wraz ze spadkiem kursu EUR/USD. Do góry poszła również cena euro z 4,6360 do 4,6605 zł. Kurs EUR/PLN nie uległ jednak większym zmianom w stosunku do środowego zamknięcia. Odchylenie naszej waluty od dawnego parytetu na chwilę znalazło się po jego słabej stronie.
Po południu złoty odrobił część poniesionych wcześniej strat, i powrócił na mocną stronę parytetu. Spadła nieco cena zarówno euro jak i dolara. W ciągu dnia Marek Szczepański, wiceminister gospodarki, pracy i polityki społecznej, powiedział, że według wstępnych szacunków stopa bezrobocia w listopadzie wzrosła do 17,6 proc. (w październiku wyniosła ona 17,4 proc.). Z kolei Andrzej Raczko, minister finansów, podkreślił że w ciągu roku budżetowego istnieje możliwość korygowania deficytu, co związane jest z samą konstrukcją kasy państwa. Może to nastąpić np. poprzez odejście od zasady indeksacji świadczeń socjalnych lub obniżanie kosztów administracji.
Resort finansów podał w czwartek, że w listopadzie spłacił 42,8 mln USD i 22,1 mln EUR odsetek od długu zagranicznego oraz 20 mln USD i 18,9 mln EUR kapitału. O godzinie 16.10 dolar wyceniany był na 3,8195 zł, a euro — na 4,6445 zł (odchylenie -0,22 proc.).
W czwartek notowania europejskiej waluty do dolara spadły. Kurs EUR/USD zniżkował z poziomu 1,2220 na otwarciu do 1,2115. Dolarowi w umocnieniu pomogły podjęte w środę przez Bank of Japan interwencje na rynku USD/JPY. Dały one pretekst inwestorom do wzięcia części zysków z krótkich pozycji w dolarze. Amerykańska waluta wzmocniła się także w stosunku do sześciu głównych światowych walut. Mogła temu sprzyjać również środowa wypowiedź sekretarza skarbu USA, który powtórzył, że polityka mocnej krajowej waluty nadal jest utrzymywana. Dodał też, że silny dolar leży w interesie Stanów Zjednoczonych. John Snow powiedział również, że o poziomach kursów walut powinny decydować siły rynkowe, a interwencje na rynku powinny być ograniczone do minimum.
O godzinie 14.30 opublikowano pierwsze dane makro w USA. Departament Handlu podał, że sprzedaż detaliczna w listopadzie wzrosła o 0,9 proc. Z kolei Departament Pracy poinformował, że liczba nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych w tygodniu do 6 grudnia wzrosła do 378 tys. z 365 tys. tydzień wcześniej. Dane te były gorsze od prognoz, ponieważ analitycy spodziewali się spadku do 360 tys. O 16.00 podano, że zapasy amerykańskich przedsiębiorstw wzrosły w listopadzie o 0,4 proc., czyli w dwukrotnie większym stopniu niż oczekiwano. O godzinie 16.10 euro wyceniano na 1,2158 USD.
Ostatnie dwa dni sprzyjały dolarowi. Mimo to na rynku oczekuje się, że notowania europejskiej waluty będą podążać w kierunku poziomu 1,2350 USD. Korekta spadkowa na rynku EUR/USD była nieunikniona. Wydaje się jednak, że to już koniec.