Na innych parach dostrzec można jednak próbę rozegrania mocniejszego dolara. Wśród uczestników rynku słychać głosy, że część funduszy przyjęło, iż amerykańska waluta dołek ma już za sobą, a wycena stała się atrakcyjna. Problemem pozostają jednak oczekiwania co do dalszych ruchów ze strony Fedu (kontrakty na stopę procentową wskazują około 40 proc. szans na podwyżki w grudniu). Dane makro ze Stanów Zjednoczonych spowodowały, że inwestorzy nie wierzą już w podwyżkę kosztu pieniądza w 2017 r.
Natomiast o możliwym pozytywnym wpływie tzw. Trump-trade możemy obecnie zapomnieć, gdyż działania prezydenta Stanów Zjednoczonych to bardziej czynnik ryzyka (chodzi o potencjalny konflikt z Koreą Północną) niż szansa na impuls fiskalny dla amerykańskiej gospodarki. To oznacza, że przed dolarem stoi wiele wyzwań, a uwaga inwestorów koncentruje się obecnie na danych o inflacji. Wczoraj poznaliśmy dane o inflacji cen producentów (PPI), a dziś uwaga skupi się na odczycie wskaźnika cen dóbr konsumpcyjnych (CPI).
Z punktu widzenia złotego zatrzymanie przeceny dolara oznacza, że choć kurs USD/PLN pozostaje w trendzie spadkowym, to podobnie jak na innych parach związanych z dolarem, widoczna jest presja na rozegranie korekty wzrostowej w stronę 3,66 zł.