Tym samym QE3 (bądź coś zbliżonego) raczej nie pojawi się zbyt prędko – chyba, że sytuacja gospodarcza ulegnie gwałtownemu pogorszeniu. To sprawiło, że dolar dalej odrabiał wcześniejsze straty. Sprzyjały temu dodatkowo informacje o odwołaniu piątkowego szczytu Unii Europejskiej – pierwszy tą informację podał irlandzki minister finansów, chociaż po krytycznych słowach niemieckiej kanclerz nt. tego spotkania, można było się spodziewać takiego rozwoju wypadków.
Wieczorem amerykańska waluta na chwilę znów znalazła się pod presją po
tym, jak do agencji Moody’s straszącej obniżką ratingu, dołączył
Standard&Poor’s. Zdaniem analityków S&P prawdopodobieństwo cięcia
ratingu w ciągu najbliższych 3 miesięcy jest duże. Co ciekawe dodali oni, iż nie
spadnie ono znacząco, nawet w sytuacji, kiedy politycy dojdą do porozumienia ws.
podwyższenia limitu zadłużenia USA. Można się spodziewać, że wszystko będzie
zależeć od wiarygodności (w kwestii przyszłej realizacji) osiągniętych
porozumień, co do obniżenia ogromnego deficytu budżetowego w kwestii
najbliższych lat. Tymczasem polityczny impas w USA nadal trwa. Agencja CNN
doniosła, iż prezydent Obama może dzisiaj po południu (godz. 17:00) zwołać
specjalną konferencję prasową na której wezwie Demokratów i Republikanów do
osiągnięcia porozumienia i zaprosi na dalsze rozmowy w weekend.
Rynek zdaje się jednak nadmiernie nie przejmować ostatnimi działaniami
S&P, a także politycznym impasem w USA (dzisiaj tanieje złoto) – widać, że
część inwestorów zakłada, że czarny scenariusz w USA nie jest zanadto możliwy, a
politycy mają jeszcze pewne poczucie odpowiedzialności za kraj (chociaż
niektórzy z Tea Party najpewniej chcieliby doprowadzić do krytycznej sytuacji po
2 sierpnia, aby później mieć mocne argumenty za przyspieszeniem reform). Dolar
zyskuje względem większości walut, znów w odwrocie jest euro, a inwestorzy znów
interesują się szwajcarskim frankiem. Niemniej SNB (Narodowy Bank Szwajcarii) w
osobie wiceprezesa Thomasa Jordana, zasugerował dzisiaj, iż bardzo uważnie
monitoruje sytuację na rynku FX. Jordan pytany o możliwość interwencji przyznał
jednak, iż byłaby ona możliwa w sytuacji, kiedy pojawiłyby się zagrożenia
deflacją (to jednak rynek dobrze wie).
Około godz. 9:30 kurs EUR/USD naruszył barierę 1,41. Widać, że rynek boi
się dzisiejszej publikacji testów wytrzymałościowych dla europejskich banków,
które poznamy o godz. 18:00. I to jest kluczowa informacja. Nastroje psuje też
fakt przesunięcia dzisiejszego szczytu ws. Grecji. Niemiecki minister finansów
przyznał w jednym z prasowych wywiadów, że Europa powinna szybko pomóc Grecji, w
przeciwnym razie rozszerzający się kryzys może zagrozić koncepcji euro.
Ciekawą sytuację mamy na dolarze australijskim. Waluta ta zaczęła
wyraźnie słabnąć po tym, jak analitycy tamtejszych czołowych banków stwierdzili,
że RBA mógłby w grudniu b.r. obniżyć stopy procentowe o 25 p.b., a w kolejnych
miesiącach obciąć je o kolejne 75 p.b. Powodem miałyby być pogarszające się
prognozy gospodarcze, w tym wzrost stopy bezrobocia. Tym samym temat inwestycji
AUD może okazać się jedną z ciekawszych propozycji na najbliższe miesiące.
EUR/PLN: Wczoraj zwracałem uwagę na możliwość osłabienia się złotego, ale
kluczowy w tym względzie był poziom 4,0450. Te okolice nie zostały jeszcze
naruszone, chociaż nie można tego dzisiaj wykluczyć. W takiej sytuacji otworzy
się droga na nowe szczyty (ponad 4,06) w przyszłym tygodniu. Mocne wsparcie to
rejon 4,01-4,02.
USD/PLN: Kluczowy poziom 2,84-2,85 został dzisiaj rano złamany, co
otwiera drogę do powrotu obserwowanych na początku tygodnia zwyżek. Wydaje się,
że są szanse na testowanie 2,88-2,90 w dość krótkim czasie, chociaż wiele będzie
zależeć od zachowania się EUR/USD.
EUR/USD: Rynek po środowym wyskoku w górę wyraźnie wraca do spadków.
Wskazywany wczoraj poziom 1,41 został dzisiaj nieznacznie naruszony. Kluczowe
będzie jednak dopiero złamanie strefy 1,4046-71, co byłoby już definitywnym
sygnałem, że spadki przyspieszają i idziemy na test wtorkowego minimum na 1,3835
w kolejnych dniach. Preferowany scenariusz zakłada spadek w rejon 1,3750.
Zanegowaniem tej koncepcji byłoby wyjście dzisiaj ponad poziom 1,42.
GBP/USD: Funt jest relatywnie mocny, wczoraj nie udalo się trwale zejść
poniżej wsparcia na 1,61. Niewykluczone jednak, że ta próba zostanie dzisiaj
ponownie podjęta. Preferowany scenariusz to „co najmniej” testowanie okolic
1,6050 w krótkim czasie. Zanegowaniem tego scenariusza byłoby wybicie ponad
1,62.
Sporządził: Marek Rogalski – analityk DM BOŚ (BOSSA
FX)