Dopalacze z Chin zalewają rynek

PAP
opublikowano: 2013-01-21 06:30

Tylko krótkotrwałe efekty dała wojna wydana przez rząd dopalaczom jesienią 2010 r. Chociaż Sanepid zamknął wtedy 1,4 tys. sklepów, na rynku pojawiają się wciąż nowe specyfiki oferowane w Internecie, informuje „Rzeczpospolita”.

Według gazety, na rynku zaczął dominować towar sprowadzany z Chin, wcześniej w Polsce praktycznie nieznany. M.in. z Chin pochodzą różne odmiany dopalaczy mające w nazwie „Speed", w zależności od składu opatrzone różnymi numerami. Na rynku są także środki oferowane jako saszetki zapachowe, np. o nazwie „Niebieski ogień", „Morski kwiat", „Rozmarynowy dotyk" czy „Sosnowe orzeźwienie". Ceny – od 20 zł.

Można też trafić na preparaty z Czech, Holandii i Wielkiej Brytanii.

Według Głównego Inspektora Sanitarnego, w ubiegłym roku było 185 zatruć dopalaczami (najwięcej w województwach łódzkim i śląskim), przy czym tylko w grudniu aż 42.