Archiwizacja i backup firmowych danych odbywające się na odległość, na zasadach outsourcingu, po łączach dzierżawionych lub w Internecie, jest w naszym kraju rzadkością. Jako główna przeszkoda wymieniana jest cena przesyłu danych.
Outsourcing jest jednym z modeli biznesowych. Firma, która działa w ten sposób, przekazuje wyspecjalizowanym podmiotom zewnętrznym część swojej działalności. Często jest tak, że firmy skupiają się na podstawowej aktywności np. produkcyjnej, zlecając opiekę nad systemem informatycznym na zewnątrz. Na rynku istnieją podmioty określane jako Storage Service Provider (SSP), które oferują usługi backupu danych na odległość, za pośrednictwem sieci transmisyjnych, np. Internetu lub łącz dzierżawionych.
— Pomysł na oferowanie zapisu danych na odległość pojawił się na świecie pod koniec lat 90. w związku z popularnością dotcomów. Pojawiała się coraz większa liczba firm internetowych, które miały coraz więcej danych wymagających magazynowania i zarządzania nimi. Powstało kilkadziesiąt wyspecjalizowanych przedsiębiorstw, które zajęły się tym — informuje Krzysztof Celmer, szef działu sprzedaży pamięci masowych Sun Microsystems Poland.
W Polsce nie zaistniała sytuacja podobna do tej z USA i Europy Zachodniej.
— W Polsce nie ma i nie było kontraktów tylko na zdalne przechowywanie danych. U nas jest trudno skutecznie oferować te usługi w związku z dużą niechęcią klientów do oddawania danych w outsourcing. Dla przykładu, według raportu Forrestera, połowa firm z USA ma obawy przed outsourcingiem, a tam ten model jest obecny od lat. Naturalnie SSP powinny być firmy świadczące usługi outsourcingu IT, bo pamięci masowe są fragmentem posiadanej przez nie infrastruktury — zaznacza Krzysztof Celmer.
— Takie projekty mają sens przy dużym zbiorze danych, a wiele firm w Polsce jest na etapie gromadzenia informacji — dodaje Andrzej Więckiewicz, szef działu outsourcingu HP Polska.
Dane wymagające backupu lub archiwizacji należy przesłać po łączach do zajmującej się tym firmy.
— Przyczyną nikłego wykorzystywania łącz do zdalnego backupu jest ich cena. Najczęściej należy przesłać duże ilości danych w krótkim czasie, potrzebne do tego szybkie łącza są kosztowne. Na przykład dla jednego z warszawskich klientów koszty dzierżawy łącz były nieporównywalnie wyższe od kosztów zaproponowanych przez nas za usługę backupu — informuje Robert Kobylański, dyrektor ds. obliczeniowych CK Zeto Łódź.
Podstawową korzyścią wynikającą z zapisu danych zapasowych na odległość jest możliwość odtworzenia dzięki nim systemu informatycznego firmy po awarii.
— Jedyny, skuteczny w 100 proc. sposób zabezpieczenia danych to umieszczenie ich w innym, niż siedziba firmy, miejscu. Wyspecjalizowane firmy dysponują w tym celu profesjonalnie zabezpieczonymi centrami z wykwalifikowanym personelem — przekonuje Robert Kobylański.
Wśród argumentów przemawiających za outsourcingiem backupu danych ma być uproszczenie zakupu urządzeń pamięci masowych i ich wykorzystywania. Nie ma potrzeby, przy każdym planowanym rozwoju systemu IT, ogłaszania przetargów czy zbierania ofert od dostawców sprzętu. Umowa jest zawierana raz, a potem rozszerzana w miarę potrzeb.
— Potrzeby, co do wykorzystywania pojemności dysków, zmieniają się w firmach wraz z nowymi zadaniami i projektami. Decydując się na outsourcing, firma może dopasowywać wykorzystywaną powierzchnię dysków do aktualnych potrzeb. Przyjęty jest inny rodzaj rozliczeń pomiędzy dostawcą usługi a klientem, który płaci nie za całość sprzętu jednorazowo, ale np. za ilość zarchiwizowanych danych w miesiącu — twierdzi Andrzej Więckiewicz.
Korzystanie z usług zdalnego backupu ma w niedługim czasie zyskać na popularności.
— Według mnie, usługi rozwiną się wraz ze wzrostem świadomości wartości danych w firmach. Dziś w wielu z nich nie ma obaw utraty danych. Wiele firm wyraża zainteresowanie takimi usługami, ale wydają im się skomplikowane i skierowane do banków czy firm telekomunikacyjnych. To podejście zmieni się. Ważny staje się dostęp do danych z dowolnego miejsca, a to umożliwiają firmy Storage Service Provider — uważa Robert Kobylański.
— Wykupywanie „na żądanie” pojemności stanie się popularne, wraz z przyrostem ilości gromadzonych w firmach danych. W outsourcingu procesów backupowych plusem dla klientów jest fakt, że ryzyko przeinwestowania i nabycia zbyt dużych urządzeń przenosi się z klienta na firmę świadczącą usługę. Użytkownik płaci za rzeczywiście wykorzystywaną przez jego dane pojemność urządzeń — dodaje Andrzej Więckiewicz.
