Drogowcy mogą stracić 700 mln zł

Katarzyna Jażwińska
26-05-2003, 00:00

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad liczy na 1 mld zł z dodatkowych opłat od kierowców. Ostatecznie jednak — w związku z planowaną reformą finansów publicznych — jej budżet może się zmniejszyć. A to oznacza, że nie przyspieszymy budowy autostrad.

Resort infrastruktury szuka możliwości uzyskania środków na budowę dróg. Jednym z pomysłów jest wprowadzenie dodatkowej opłaty, doliczanej do ceny benzyny. Mówi się o 5-9 gr od litra paliwa. Zbigniew Kotlarek, zastępca szefa Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), potwierdza, że dzięki tej opłacie dyrekcja może pozyskać około 1 mld zł rocznie dodatkowych środków, które przeznaczy na budowę szybkich tras.

— Wprowadzenie jakichkolwiek dodatkowych obciążeń dla kierowców nie spotyka się z aprobatą. Jednak jeśli nie dostaniemy większych środków, nie przyspieszymy budowy autostrad — twierdzi Zbigniew Kotlarek.

Problem w tym, że nawet jeśli rząd wprowadzi dodatkowe opłaty, GDDKiA może mieć mniej pieniędzy, niż obecnie, a to z powodu planowanej przez rząd reformy finansów publicznych.

— Jednym z elementów naszego budżetu są tzw. środki specjalne, na przykład kary od użytkowników pojazdów cięższych, niż dopuszcza norma dla określonej drogi. W tym roku wpływy z tego tytułu szacujemy na ponad 700 mln zł. Jednak Ministerstwo Finansów (MF) rozważa likwidację wszelkich środków specjalnych, a to oznaczałoby uszczuplenie naszego budżetu. Próbujemy przekonać resort, by w naszym przypadku nie likwidować środków specjalnych — mówi Zbigniew Kotlarek.

To jednak nie koniec zakusów MF na pieniądze drogowców.

— Kolejny problem to plany wprowadzenia od przyszłego roku 22-proc. stawki VAT na materiały i usługi budowlane. Rozważane jest także opodatkowanie gruntów budowlanych, co spowoduje wzrost cen terenów kupowanych pod budowę dróg. Proponujemy resortowi finansów inne rozwiązania. Mamy nadzieję, że z VAT część środków zostanie przeznaczona na drogi — tłumaczy dyrektor.

Jego zdaniem, plany dodatkowych podatków czy likwidacji środków specjalnych mogą spowodować, że budowa autostrad zostanie spowolniona.

Resort finansów na razie jest oszczędny w komentarzach. Anna Sobocińska z biura prasowego MF informuje jedynie, że powołano zespół międzyresortowy, który zdecyduje o losach środków specjalnych.

Środków na drogi już dziś jest zbyt mało. Widać to wyraźnie, patrząc na budżet GDDKiA. Tegoroczny dyrekcja koryguje już szósty raz.

— W pierwszym projekcie z czerwca 2002 r. założyliśmy wpływy ze środków krajowych na poziomie około 4 mld zł. We wrześniu obniżyliśmy tę kwotę do 2,8 mld zł. Następny projekt opracowaliśmy w grudniu, zakładając wpływy wysokości 2,77 mld zł — wylicza Zbigniew Kotlarek.

W lutym, z powodu opóźnienia prac nad ustawą o budowie i eksploatacji dróg krajowych, konieczna była kolejna korekta — do 2,55 mld zł, następnie w marcu — po odrzuceniu przez Sejm ustawy — przygotowano dwa warianty: wydatki ze środków krajowych na poziomie 1,12 mld zł albo 1,33 mld zł.

W pierwszym wariancie przesunięto w czasie zrealizowanie części drogowych projektów, w drugim starano się zadbać o dokończenie rozpoczętych zadań. Obecnie przygotowywana jest kolejna korekta.

Okiem posła

Środki na drogi możemy uzyskać, wprowadzając dodatkowe opłaty od paliwa, ale pieniędzy rzeczywiście będzie więcej jedynie wówczas, jeśli otrzymywane środki nie zostaną odebrane. Jestem sceptycznie nastawiony do planów likwidacji tzw. środka specjalnego i zastąpienia go funduszem drogowym. Taki już istnieje i nie przynosi efektów. Ponadto utrzymanie funduszu jest kosztowne, a przekazywanie środka specjalnego — nie. Byłem i jestem także przeciwnikiem objęcia VAT publicznych instytucji drogowych.

Bogusław Liberadzki wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jażwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Drogowcy mogą stracić 700 mln zł