Na 150-200 mld zł szacowało Ministerstwo Infrastruktury (MI) wysokość zobowiązań Krajowego Funduszu Drogowego (KFD) po zakończeniu bieżącego programu budowy dróg krajowych na lata 2014-23 z perspektywą do 2025 r. Takie prognozy resort podawał w 2018 r. w opinii do opracowywanego wówczas projektu ustawy o portach i przystaniach morskich. Sprzeciwiał się wtedy obciążeniu Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) realizacją inwestycji w drogi istotne dla funkcjonowania portów, obawiając się braku funduszy.
„Skarb państwa ponosić będzie duże koszty na obsługę długu, co znacząco obniży możliwość finansowania przez KFD zadań na kolejną perspektywę finansową UE (…) Wobec powyższego stwierdzić należy, że w kolejnych latach będzie brakować środków na realizację obecnej sieci drogowej” – czytamy w opinii resortu z 2018 r.
Na koniec 2021 r. dług KFD przekroczy 60 mld zł
Ostatecznie jednak przepisy nakładające nowe obowiązki na GDDKiA zostały uchwalone, a kasandryczne wizje resortu się nie sprawdziły - przynajmniej na razie. Długi KFD nie rosną, lecz spadają. Według danych MI na koniec lipca 2018 r. zadłużenie KFD wynosiło 59 mld zł plus 17,5 mld zł przewidywanych odsetek. Trzy lata później spadło do 55,5 mld zł, a do końca tego roku dojdzie do 60,7 mld zł - informuje MF. Dług się skurczył, mimo że w latach 2018-20 do ruchu oddano ponad 900 km dróg. Resort finansów wyjaśnia, że przez ostatnie trzy lata KFD zaciągnął 8,24 mld zł kredytów oraz zwiększył wartość zadłużenia nominowanego w euro ze względu na osłabienie złotego, ale wykupił również obligacje o wartości 11,65 mld zł i spłacił kredyty na kwotę 1,85 mld zł.
„Analizując dane na koniec lipca 2018 vs. koniec lipca 2021, mamy de facto zmniejszenie nominalnego stanu zadłużenia KFD” - informuje resort finansów.

Nowy program wywmusi zwiększenie zadłużenia
Wygląda na to, że rządowi urzędnicy przestali już obawiać się lawiny długów. MI niedawno zgłosiło do konsultacji publicznych nowy rządowy program budowy dróg krajowych (RPBDK) z perspektywą do 2033 r., który znacznie zwiększa wydatki inwestycyjne, m.in. z długu KFD. Eksperci nie przewidują problemów ze zdobyciem pieniędzy na drogi.
- Aż 85 proc. funduszy na realizację nowego programu do 2033 r., czyli około 250 mld zł, ma pochodzić ze źródeł krajowych. To astronomiczna kwota, którą państwo musi w jakiś sposób pozyskać. Podstawowy model zakłada zaciąganie długu. Będzie to oznaczało umiarkowany wzrost zadłużenia KFD oraz pogorszenie wskaźników zadłużenia kraju, liczonych według metodyki unijnej. Nadrzędnym celem jest jednak ostateczne zakończenie budowy sieci dróg krajowych, które w dłuższym terminie przyniesie nam więcej korzyści niż strat. Prawie jedna trzecia zadań inwestycyjnych o wartości 105 mld zł dotyczy przesunięcia z bieżącego programu, na którego realizację pieniądze zostały już zabezpieczone. Pozostałe to nowe projekty w ramach rządowego programu, których wykonanie jest rozłożone na ponad 10 lat. Sądzę, że BGK będzie umiejętnie dostosowywał np. warunki emisji obligacji, w tym termin ich wykupu, do uwarunkowań rynku finansowego, dlatego stawiam ostrożną tezę, że z pozyskaniem finansowania dłużnego na realizację nowego programu nie powinniśmy mieć większych problemów – mówi Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.