Kolejne instytucje tną prognozy dla Polski. Ekonomiści Komisji Europejskiej (KE) prognozują, że spowolnienie gospodarcze w naszym kraju będzie nieco głębsze, niż wcześniej przewidywali, i będzie trwało dłużej. Zapowiadają, że w 2012 r. PKB wzrośnie o 2,4 proc. (wobec 4,3 proc. w 2011 r.), a w przyszłym dynamika spowolni do 1,8 proc. (dotychczas komisja zapowiadała odpowiednio 2,7 i 2,6 proc.). W 2014 r. pojawią się oznaki ożywienia, ale będzie ono bardzo niemrawe — wzrost gospodarczy przyspieszy do 2,6 proc.
Podobną wizję przed Polską snuje Narodowy Bank Polski (NBP). Również spodziewa się istotnego spowolnienia gospodarczego, a następnie jedynie symbolicznego ożywienia. W 2012 r. PKB wzrośnie o 2,3 proc., w 2013 r. o 1,5 proc., a w 2014 r. o 2,3 proc. Dotychczas NBP zapowiadał dynamiki odpowiednio: 2,9, 2,1 i 3 proc.
Nasilające się spowolnienie gospodarcze w Polsce sprawia, że przestajemy pozytywnie wyróżniać się na tle innych gospodarek Unii Europejskiej. W 2009 r. byliśmy numerem jeden — jako jedyny kraj mieliśmy rosnący PKB. W latach 2010 i 2011 byliśmy na czwartym miejscu w UE (najpierw wyprzedzały nas Niemcy, Słowacja i Szwecja, potem Litwa, Łotwa i Estonia). W 2012 r., zgodnie z prognozami KE, spadniemy na piąte miejsce, w 2013 r. na siódme. Na tle dziesięciu krajów Europy Środkowej i Wschodniej będziemy już zupełnym średniakiem — wyższy wzrost gospodarczy zanotuje pięć państw.

