Wczoraj Marek Pol, minister infrastruktury, odwołał Leszka Kwiatka ze stanowiska dyrektora Poczty Polskiej. Resort uznał, że złamał on ustawę antykorupcyjną pełniąc funkcję członka rady nadzorczej PTR. Leszek Kwiatek i grono prawników odpierają zarzuty.
Leszek Kwiatek, dyrektor Poczty Polskiej, stracił wczoraj posadę. Ministerstwo Infrastruktury uznało, że naruszył on ustawę antykorupcyjną, ponieważ do lipca był członkiem rady nadzorczej Polskiego Towarzystwa Reasekuracyjnego (PTR).
— Nie zamierzam kwestionować decyzji wicepremiera Pola. Uważam jednak, że nie złamałem prawa. Członkiem rady zostałem mając przeświadczenie, że jestem reprezentantem Skarbu Państwa — mówi Leszek Kwiatek.
Jednak już od tygodni przedstawiciele Skarbu Państwa odcinają się, twierdząc, że nie był on członkiem rady z ramienia Skarbu.
— Sam się przecież nie wybrałem — komentuje Leszek Kwiatek.
Faktem jest, że Skarb Państwa głosował za jego kandydaturą w czerwcu tego roku. Informację potwierdza też Andrzej Kowalczyk, dyrektor naczelny KGHM Polska Miedź, który także popierał kandydaturę Leszka Kwiatka.
„Brak jest dowodu świadczącego o udziale Ministra Skarbu Państwa w sprawie” — napisała tymczasem Beata Hebdzyńska, wiceprezes Rządowego Centrum Legislacji.
Dodała jednak, że bezsporny jest wybór Leszka Kwiatka w trybie głosowania akcjonariuszy.
„Bez znaczenia wydaje się okoliczność, że byli wśród nich akcjonariusze Skarbu Państwa. Nie reprezentowali bowiem oni konkretnego podmiotu” — dodała.