Niespodzianka. E-Internets opłacił rezerwację z odsetkami, a URTiP zostawił spółce częstotliwości, które zamierzał jej odebrać.
Witold Graboś, prezes Urzedu Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP), wycofał się z decyzji o cofnięciu rezerwacji kanałów w paśmie 3,6-3,8 GHz dla spółki E-Internets. Wprawdzie zwycięzca ubiegłorocznego przetargu na częstotliwości przeznaczone pod szerokopasmowy radiowy internet spóźnił się kilka miesięcy z zapłatą, ale ostatecznie w ubiegły piątek należność (kwota zadeklarowana w przetargu plus opłata za użytkowanie) wraz z odsetkami (łącznie prawie 8,6 mln zł) trafiła na konto urzędu.
— W tych okolicznościach uznałem, że anulowanie decyzji o cofnięciu rezerwacji jest najrozsądniejszym rozwiązaniem — mówi prezes URTiP.
Tajemniczy inwestor
Oficjalnie regulator nic nie wie o inwestorze, który niemal na pewno stoi za E-Internets, nieznaną spółką bez doświadczenia w telekomunikacji.
Według nieoficjalnych informacji, na które powoływała się „Gazeta Wyborcza”, chodzi prawdopodobnie o amerykańską firmę Clearwire wyspecjalizowaną w usługach radiowego dostępu do internetu (która wystartowała również w tegorocznym przetargu na 3,6-3,8 GHz).
Gdyby miało dojść do przeniesienia rezerwacji z E-Internets na Clearwire, Witold Graboś nie miałby nic przeciwko temu, jednak na razie do URTiP nie wpłynął taki wniosek. Niewykluczone, że Amerykanie wybiorą prostsze rozwiązanie i po prostu kupią E-Internets wraz z rezerwacją.
Dariusz Górecki, który dotychczas reprezentował E-Internets, był wczoraj nieuchwytny. Po zwycięstwie w przetargu zapowiadał, że do jego spółki wejdzie fundusz inwestycyjny z USA lub Kanady.
Branża zaskoczona
Analitycy branży telekomunikacyjnej od początku traktowali te rewelacje z rezerwą. Gdy przez wiele miesięcy spółka robiła uniki i nie regulowała należności, wydawało się, że zniknęły już wątpliwości i zapowiedzi Dariusza Góreckiego można włożyć między bajki. Teraz wygląda na to, że zaskoczył wszystkich i w ostatniej chwili skusił inwestora branżowego.