Od 1999 r., czyli momentu powstania, ECB nie miał jeszcze przed sobą tak ważnego roku. Czeka go wiele reform związanych z poszerzeniem unii monetarnej, a od lipca będzie nim rządzić nowy prezes.
Rok 2003 będzie przełomowy dla wszystkich instytucji unijnych, w tym Europejskiego Banku Centralnego (ECB). Dużym wyzwaniem jest przystąpienie do strefy euro krajów Europy Środkowej i Wschodniej. W związku z tym ECB czeka zmiana zasad dotyczących wyboru członków rady. Już teraz w jej skład wchodzi 12 szefów banków centralnych krajów strefy euro plus sześciu członków (są to byli prezesi banków centralnych lub ekonomiści). W przyszłości ma to być maksymalnie sześć osób plus 15 szefów banków, którzy będą rotacyjnie otrzymywać prawo do głosowania. No właśnie, głosowania, bo w tak licznym składzie ECB nie byłby w stanie szybko podjąć jednomyślnej decyzji i dlatego będzie ona przegłosowywana.
Drugie wyzwanie dotyczy strategii ECB. Obecnie bank dokonuje analizy wskaźników monetarnych, takich jak podaż pieniądza i kredyty. Dodatkowo analizuje wszystkie pozostałe wskaźniki, które mają wpływ na wzrost cen. Niewykluczone, że w przyszłości ECB zdecyduje się na stawianie sobie celu inflacyjnego i dążenie do jego osiągnięcia. Dotychczas bank dążył do zachowania stabilnych cen, czyli utrzymania ich wzrostu poniżej 2 proc. Udało się to zrealizować tylko w pierwszym roku działalności.
ECB powinien uporać się ze zmianą polityki do lipca 2003 r. Wówczas czeka go kolejny przełom: ze stanowiska odchodzi Wim Duisenberg. Na jego następcę jeszcze jakiś czas temu obstawiano Jean-Claude Tricheta, szefa Banku Francji, ale może on zostać zdyskwalifikowany, bo we Francji wciąż trwa afera Credit Lyonnais, w którą jest on zamieszany. W latach 80. bank udzielił kredytów, które potem nie zostały spłacone.